Blog > Komentarze do wpisu

Rozdział 52

W tym rozdziale nieco przybliżę Wam postać Władcy Wampirów. Pamiętacie może wysokiego, znudzonego wampira z przyjęcia u Slughorna w VI tomie, na którego wołano Sanguini? Otóż to. Dodam, że na użytek bloga umieszczam Ginny na przyjęciu Slughorna. Aha i proszę Damona ani Iana nie kojarzyć z "Pamiętnikami Wampirów". || Zrobiłam też Wam na złość, wiem, że nie chciałybyście powiązania między Hermioną i Ianem, ale trudno :) Wena chciała. Nie lubię stawiać limitów, dlatego odwołuję się do Waszego zdrowego rozsądku. Im więcej komentarzy, tym większa szansa, że rozdział pojawi się szybciej. Jak dobrze pójdzie (Wam, nie mnie) to kolejny powinien pojawić się przed Świętami :) BTW. pewnie są jakieś błędy, ale jestem tak ciekawa Waszej opinii, że wrzucam niezbetowany rozdział. Jak moja beta się upora - poprawię :)

52.

Ginny usiadła na podłodze pod ścianą w łazience Jęczącej Marty. Przez całą Historię Magii siedziała jak na szpilkach, mając wrażenie, że litery zaraz przeżrą jej torbę na wylot. Ledwo zadzwonił dzwonek, pierwsza wypadła z klasy, odprowadzana zdziwionymi spojrzeniami kolegów. Zbiegła po schodach dwa piętra i popędziła mało uczęszczanym korytarzem.

Teraz siedziała w łazience i drżącymi rękami otwierała ponownie kopertę. Obejrzawszy dokładnie list, zauważyła znaki wodne na odwrocie. Spojrzała pod światło, ale nie umiała ich rozszyfrować. Odłożyła kopertę i otworzyła pergamin złożony na czworo.

Witam, panno Weasley.

Nazywam się Damon Sanguini i jestem Władcą Wampirów. Być może nie pamiętasz tego, ale spotkaliśmy się rok temu, na przyjęciu bożonarodzeniowym u profesora Slughorna. To ja byłem tym przerażającym wampirem, którym ekscytowała się połowa zgromadzonych tam ludzi. Poszedłem tam wbrew własnej woli, chociaż teraz przyznaję, że było warto.

Pewnie zachodzisz w głowę, dlaczego właśnie Ty dostałaś list. Z chęcią wyjaśniłbym Ci całą sprawę, jednak obawiam się przechwycenia listu. Jak sama pewnie możesz się dowiedzieć z popularnych ostatnio w Hogwarcie książek, my, wampiry, mamy swoje sposoby, na przesyłanie wiadomości, jednak działają one tylko na niewielkich odległościach. Poza tym są stosunkowo widowiskowe, a zależy mi na dyskrecji. Chciałbym, abyś przyszła pod stary wiąz w przyszłą środę, około godziny 22.30. Drzewo rośnie w odległości mniej więcej dwustu metrów od zachodniej ściany Zakazanego Lasu. Jestem pewien, że trafisz.

Będzie czekał tam na Ciebie mój wampir*. Z pewnością go znasz, to David. Zabierze Cię do mojego zamku. Jestem przekonany, że zdążycie wrócić przed północą.

A teraz przestroga: nie radzę mówić nikomu o tym liście. Nie chciałbym Ci grozić, ale jeśli tylko się dowiem, że komuś powiedziałaś, nie Ciebie spotka kara, ale tą osobę. I to dotkliwa kara.

Liczę na szybkie spotkanie, panno Weasley.

Damon Sanguini

***

Hermiona powoli wybudzała się z usypiającej ciemności. Dźwięk przesuwanych fiolek na tacy, brzęk szkła. Dotyk świeżej pościeli na skórze, coś uciskającego jej nogę. Zapach szpitalnych specyfików i jakichś kwiatów, pewnie stojących w wazonie niedaleko.

Otworzyła oczy. Natychmiast poraziło ją białe światło dnia i łzy przesłoniły jej pole widzenia. Szybko zacisnęła powieki i podniosła ręce, chcąc zakryć oczy, ale ze zdziwieniem zauważyła, że jest przykuta do łóżka skórzanymi paskami. Naprężyła mięśnie, ale więzy ani drgnęły. Zaczęła szarpać się z pętami, czując dziwny niepokój, który nasilał się z każdą sekundą.

Nagle poczuła na ramieniu czyjąś dłoń.

- Spokojnie, drogie dziecko, spokojnie. Już, zaraz cię rozwiążę i zasłonię okna. – To głos pani Pomfrey.

Hermiona nieco się uspokoiła, jednak pod skórą nadal czuła zdenerwowanie, niby drzazgę, która nie boli, ale drażni.

Po chwili oślepiająca jasność ustąpiła miejsca przyjemnemu półmrokowi, a krępujące więzy zniknęły z jej nadgarstków. Gryfonka zdecydowała się uchylić lekko powieki i zobaczyła przy swoim łóżku szkolną pielęgniarkę z zatroskanym wyrazem twarzy.

- Jak się czujesz, moja droga? – zapytała kobieta. – Boli cię coś? Może noga? Odczuwasz jakiś niepokój albo zdenerwowanie?

Ostatnie pytanie zawisło w powietrzu i Hermiona spojrzała na pielęgniarkę z szokiem w oczach. Skąd ona mogła wiedzieć, że się niepokoi?

Ale madame Pomfrey to wystarczyło. Uśmiechnęła się uspokajająco do zdezorientowanej dziewczyny i obiecała, że zaraz wróci. Poszła do swojego gabinetu i wysłała patronusa do dyrektora, z prośbą, żeby przyszedł do skrzydła szpitalnego, zabierając pod drodze „profesor McGonagall, profesora Snape’a i tego wampira”. Następnie przejrzała wzrokiem półki w poszukiwaniu maści, którą sporządził Ian, ale nie dostrzegła już ani jednego pudełka. Wzięła więc inną maść gojącą, ale w porę przypomniała sobie, że nic innego nie działa na tą ranę. Zirytowana wyszła z gabinetu i zauważyła, że dyrektor właśnie przyszedł ze swoją świtą. Na czele małego pochodu kroczył Dumbledore, za nim nerwowym krokiem podążała Minerwa. Za Minerwą szedł wampir, pochylając głowę, jakby ze smutkiem, a za wampirem skradał się Snape.

Pielęgniarka wiedziała, że Snape popełnił fatalny w skutkach błąd przy analizie substancji i współczuła mu z całego serca, pomimo, że zawsze był dla niej opryskliwy i niemiły. Jej samej, w całej karierze magomedyka, nigdy nie zdarzyło się źle postawić diagnozy, czy podać złego eliksiru, ale skutki takich błędów widywała na stażu w Świętym Mungu.

Pewnego razu jej kolega po fachu miał zdiagnozować pacjenta, którego przywieziono z Nokturnu. Świadkowie mówili, że w bójce oberwał jakimś zaklęciem, nikt tylko nie wiedział, jakim. Uzdrowiciel udał się do pokoju pacjenta i po kilkunastu minutach wrócił z informacjami o stanie zdrowia. Zarządzono podanie odpowiednich eliksirów, następnego dnia poszkodowany miał być wypuszczony do domu. Okazało się jednak, że magomedyk nie poczekał do zakończenia działania zaklęcia diagnozującego. Gdyby tak się stało, dowiedziałby się, że pacjent chorował na smoczą ospę, która w połączeniu z podanymi eliksirami uszkodziła mózg mężczyzny. Chory stał się rośliną i przenieśli go na czwarte piętro, na oddział Janusa Vaxhalla. Pomylić się może nawet najlepszy, przecież jesteśmy tylko ludźmi. Niestety media i prasa były bezlitosne i nagłośniły sprawę tak bardzo, że uzdrowiciel pod presją zrezygnował z pracy i wyprowadził się do Włoch.

Madame Pomfrey otrząsnęła się ze wspomnień i rzucając ostatnie współczujące spojrzenie Snape’owi, podeszła do łóżka dziewczyny.

- Jak tam, Hermiono? – zapytał Dumbledore, pochylając się nad dziewczyną. – Wszystko w porządku? Coś cię boli?

Gryfonka poczuła się zawstydzona taką liczbą osób i podciągnęła wyżej kołdrę, ale posłusznie odpowiedziała na pytanie:

- Lekko swędzi mnie noga, ale tak poza tym nic mi nie jest. Czuję się tylko nieco otępiała, choć podejrzewam, że to normalne. Jaką mamy datę?

- Spokojnie, moja droga, to normalne. Jest dwudziesty października, siódma trzydzieści rano. Odkąd przyniósł cię tu Ian, prawie pięć dni temu, do dziś się nie wybudziłaś – uspokoiła ją McGonagall.

- Aż tak długo spałam? O nie! Przegapiłam tyle lekcji! – Dumbledore, McGonagall i Pomfrey uśmiechnęli się na tą uwagę, Snape się skrzywił, a twarz Iana pozostała niewzruszona. Gdy wszedł do pomieszczenia, odrzucił kaptur, który zwykle nosił i Hermiona mogła przyjrzeć się jego twarzy. Wiedziała, że jest metamorfomagiem i zastanawiała się jak wygląda naprawdę. Dzisiaj miał ciemnokasztanową czuprynę i jasnoniebieskie oczy. Jego usta stały się nieco pełniejsze od tych, które zapamiętała i kiedy tak przyglądała się wampirowi, pomyślała, że jest niezwykle przystojny.

Nagle Ian podniósł wzrok i utkwił spojrzenie w jej oczach. Hermiona poczuła dziwny napór na jej skronie, a po chwili usłyszała głęboki, męski głos w swojej głowie.

- Witaj, Hermiono Granger. Jestem Ian Sangalix-Crudelunt. Przybyłem tu z polecenia Władcy.

Zszokowana dziewczyna podniosła dłonie do ust w wyrazie kompletnego zaskoczenia, a obecni spojrzeli ze zdziwieniem na wampira. Ten kontynuował w myślach, nie zważając na otoczenie.

- Na pewno czujesz się nieco zdezorientowana, ale to minie, zapewniam cię. Jak już się pewnie domyśliłaś, prowadzimy rozmowę telepatyczną. Jest to efekt uboczny zaklęcia, którym potraktowałem jad w twojej ranie i postaram się szybko go zlikwidować. Gdy nasze spojrzenia się spotkają, możemy nawzajem przesyłać sobie obrazy i myśli. Domyślam się, że jest to dla ciebie niewygodne, więc ograniczę telepatię do minimum.

Wampir spuścił wzrok, zrywając połączenie, a Hermiona siedziała na łóżku, przetwarzając dostarczone informacje. Telepatia. Efekt uboczny. Spojrzała jeszcze raz na Iana, mając nadzieję, że wyjaśni jej niezbędne kwestie, ale już go nie było.

Znów poczuła ten dziwny niepokój. Do tego dołączyło uczucie straty czegoś bardzo ważnego. Czegoś, czego nie potrafiła umiejscowić i nazwać. Czuła się... niepełna. Bezwiednie podrapała się po prawym przedramieniu.

- Hermiono? – Głos Dumbledore’a był pełen niepokoju, ale też skrywanej ciekawości. – Czy możesz wyjaśnić obecnym sytuację?

- A czy mogę się dowiedzieć, co się właściwie stało? – odpowiedziała pytaniem na pytanie, wciąż wytężając mózg i łącząc ze sobą fragmenty układanki.

- Gdy dostałaś krwotoku, znalazł cię Ian – odpowiedział dyrektor. – Uleczył za pomocą wampirzej magii umysłu i przeniósł do skrzydła szpitalnego. Następnie odkrył prawdziwą przyczynę twojej ciągłej choroby i stworzył maść, która przyspiesza gojenie rany. Jednakowoż, wampirza magia umysłu pozostawia często skutki, jakich byśmy nie chcieli, takie jak...

- ...nadmierne przywiązanie chorego do uzdrowiciela, uzależnienie od jego obecności i poczucie straty – dokończyła Hermiona, gdy w umyśle połączyła wszystkie fakty. - O Merlinie.

- Czy to znaczy...? – dyrektor nie musiał kończyć, by uzyskać odpowiedź od dziewczyny. Gryfonka pokiwała głową i ukryła twarz w dłoniach.

Dumbledore zmarszczył czoło. Takie połączenie było niepożądane dla Zakonu i Jasnej Strony.  Dyrektor wyczarował szybko patronusa i nakazał mu wezwanie Dacjana. Wampir przybył błyskawicznie.

- Co się stało, dyrektorze? – zapytał, zatrzymując się przy łóżku Hermiony. – Cześć, Hermiono, jak się czujesz? – zwrócił się do dziewczyny.

- Cześć, Dacjan, jest w porządku – odparła Gryfonka, wciąż przyswajając najnowsze wieści.

- Musisz natychmiast wyruszyć do waszej siedziby i poinformować Damona – oznajmił Dumbledore. - Powinien jak najszybciej przybyć do Hogwartu. Nie wiadomo, jakie będą dalsze skutki połączenia między panną Granger i Ianem, ale nie możemy czekać na rezultaty.

- Rozumiem. Już idę. Jeśli uda mi się go przekonać, powinniśmy się zjawić za parę godzin – odpowiedział Dacjan, a na jego twarzy, zamiast zwyczajowego uśmiechu pojawiła się powaga. – Jeśli nie… - zawiesił głos.

- Postaraj się, Dacjanie. Poproś go także, żeby po zakończeniu całej sprawy, zawitał do mojego gabinetu. Chciałbym omówić z nim kilka spraw niecierpiących zwłoki.

- Oczywiście, dyrektorze. – Wampir odwrócił się i zniknął tak szybko jak się pojawił.

Dumbledore odwrócił się w stronę Hermiony. Otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale rozmyślił się w trakcie. Za to odezwała się McGonagall.

- Kim jest „Damon”, Albusie? – zainteresowała się. – Czy to jakiś uzdrowiciel?

- Wszystkiego dowiesz się na miejscu, moja droga. Chodźmy, jest parę rzeczy przy których musisz mi pomóc. – Dumbledore odwrócił się i już zamierzał odejść, gdy zatrzymał go głos Hermiony.

- Profesorze, czy ktokolwiek mógłby mi wyjaśnić, co tu się właściwie dzieje? Chyba mam do tego prawo?

- Profesor Snape tu zostanie i odpowie na wszystkie pani pytania. Severusie, proszę abyś zważał na stan panny Granger, dopóki nie wrócę. Jesteś zwolniony z dzisiejszych lekcji. Twoimi klasami zajmie się Eva. – Dumbledore wiedział, że tym samym zmusza Mistrza Eliksirów, aby przyznał się do błędu, ale nie widział innego wyjścia.

- Chyba żartujesz, Albusie! – zawołał za nim Snape, jednak dyrektor zdążył już wyjść, ciągnąc za sobą oszołomioną McGonagall. Młodszy czarodziej rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu pomocy, ale madame Pomfrey zdążyła przemknąć niezauważenie do swojego gabinetu.

Severus zerknął na Gryfonkę. Wierciła się niespokojnie na łóżku, wyłamując palce i patrząc nerwowo na drzwi. Wyglądała, jakby czegoś wyczekiwała.

- Granger, posadź swoje cztery litery spokojnie i siedź cicho! – warknął, przysuwając sobie krzesło. Zrezygnowany, usiadł i zaklęciem przywołał jedną z książek stojących na regale w rogu sali.

Czytał spokojnie przez parę minut, gdy usłyszał szelest pościeli. Gryfonka właśnie wyszła z łóżka i kierowała się w stronę drzwi. Odrzucił szybko książkę i podbiegł do dziewczyny, chwytając ją za nadgarstek.

- Co ty sobie wyobrażasz, Granger? – wysyczał, ciągnąc ją w stronę lóżka. – Masz leżeć, póki Dumbledore nie wróci. Jeśli nie będziesz posłuszna, przywiążę cię do łóżka.

Dziewczyna usłuchała i położyła się, ale nadal nie mogła pozbyć się chęci wstania i wyjścia ze skrzydła szpitalnego. Czuła, że powinna być w tej chwili gdzie indziej, musi coś odnaleźć, gdzieś pójść…

Nim się zorientowała, znów była w połowie drogi do drzwi i Snape znów ciągnął ją z powrotem. Teraz jednak, posadziwszy ją ponownie na łóżku, pstryknął palcami i na nadgarstkach poczuła niewidzialne więzy. Próbnie szarpnęła ręką, ale pęta nie puściły. Zaczęła się szamotać i rzucać, jak ptak uwięziony w klatce.

- Uspokój się, dziewczyno! – zawołał Snape, wstając ze swojego siedzenia i przytrzymując ją za ramiona.

- Puść mnie! Musze stad wyjść! – zawyła, jeszcze bardziej rzucając się na łóżku. Czuła straszliwe pragnienie wolności, wiedziała, że jeśli nie wydostanie się prędko z tej sali to oszaleje.

- Co się tu dzieje? – Madame Pomfrey wybiegła ze swojego gabinetu. – Na Merlina, Severusie, co ty robisz?

- Nie widzisz, Poppy? Może czas kupić okulary? – wydyszał, siłując się z Gryfonką, co wcale nie było łatwe.

Madame Pomfrey doskoczyła do niego i właściwie nie wiadomo, co chciała zrobić: pomóc Severusowi, czy wręcz przeciwnie – odciągnąć go od dziewczyny. Gdyby nie nagły trzask drzwi to kto wie jak by się to skończyło.

Hermiona, Snape i madame Pomfrey odwrócili się jednocześnie i każde z nich poczuło co innego. Pielęgniarka była zdziwiona postacią Iana stojącą w drzwiach, Snape skrzywił się na jego widok, a Hermiona poczuła trudną do opisania ulgę.

Wampir wszedł do pomieszczenia, cicho zamykając za sobą drzwi. Podszedł do łóżka Hermiony i bez słowa podał zwitek pergaminu Snape’owi. Zdziwiony mężczyzna rozwinął go, czytając szybko napisane na nim słowa. Po chwili spojrzał podejrzliwie na wampira i dla pewności sprawdził wiarygodność pisma. Po upewnieniu się, zwrócił się do pielęgniarki:

- Poppy, dyrektor nas wzywa.

Kobieta otworzyła usta, ale widząc spojrzenie Mistrza Eliksirów, kiwnęła głową.

- A co z panną Granger? – zapytała jeszcze.

- Wampir z nią zostanie – odparł sucho Snape, kierując się do wyjścia. – Idziesz czy nie?

Poppy rzuciła ostatnie niespokojne spojrzenie na Iana, wciąż stojącego bez ruchu, po czym podążyła za mistrzem Eliksirów.

Wampir obserwował jak zamykają się za nimi drzwi, a następnie zapieczętował je zaklęciem. Usiadł na pozostawionym przez Snape’a krześle i spojrzał na dziewczynę. Nadal siedziała w pozycji, w jakiej pozostawili ją Snape i madame Pomfrey.

- Możesz już się rozluźnić. Usunę więzy, postaraj się zasnąć. Potrzebujesz odpoczynku. Zostanę tu z tobą, nie musisz się niczego bać.

- Wiem – odparła Hermiona i wyczuła jak drugi raz tego dnia z jej nadgarstków znika niewidzialny ciężar. Nagle poczuła się niezwykle senna. Przyłożyła głowę do poduszki i ostatni raz spojrzała na Iana. Na jego przystojnej twarzy widniał delikatny uśmiech. Hermiona pomyślała, że to najpiękniejszy widok na świecie, po czym została wciągnięta w krainę Morfeusza.

_______________

* mówi się „mój człowiek”, ale David nie jest człowiekiem :)

wtorek, 13 grudnia 2011, mionka94
Komentarze
2011/12/13 21:03:24
okeeej. Nie podoba mi się łączenie w jakikolwiek sposób Hermiony i kogoś innego niż Severusa, ale o tym już wspomniałam pod poprzednim rozdziałem. hmm... Rozdział jak zwykle świetny, ja osobiście nie zauważyłam błędów, ale to jest prawdopodobnie spowodowane szybkością czytania i moją nigdy nie zanikająca ciekawością. :D
Bardzo, bardzo mi się podobało, pomijając aspekt wampirka i Hermiony, ale całość jest niezmiernie ciekawie napisana, wiec przeboleje to połączenie. :D
Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością. :)

P.S. Czyżbym była pierwsza? :D
-
2011/12/13 21:40:52
a mi sie podoba to powiazanie...moze do snape dotrze ze musi sie starac bo nie jest jedyny...zastanawiam sie co beda chcieli od ginny...
-
2011/12/13 22:13:14
Szczerze mówiąc to ja nie wiem co mam myśleć :P
Z jednej strony podoba mi się połączenie Iana z Hermioną, ponieważ jestem ciekawa co z tego wyniknie i jak będzie reagować Snapa.
Z drugiej jednak strony nie podoba mi się to połączenie, ponieważ chciałabym, aby zaczęło się coś dziać pomiędzy Severusem a Hermioną^^
Ale najbardziej chyba nie mogę się doczekać reakcji Snapa, gdy Hermiona będzie śpiewać na występie :D
P.S. Zapraszam wszystkich chętnych do czytania mojego opowiadania ^^
-
2011/12/13 22:15:53
Dziękuję za linka do tego bloga. :) Jeszcze nie czytałam, ale mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni. Jak znajdę chwilkę czasu na pewno zajrzę, przeczytam i postaram się sklecić jakieś konstruktywne komentarze. :)
-
2011/12/14 00:37:27
Dobra, dobra. Sprawa się gmatwa a tu jeszcze Snape się myli. Ależ ma biedaczysko pecha ostatnio;p
więcej nie piszę, bo spać iść muszę.

także dobranoc,
AA

ps zapraszam na rozdział do mnie
-
Gość: Lumena, dynamic-78-8-218-199.ssp.dialog.net.pl
2011/12/14 15:52:02
Oh mam na dzieję, że nie złączysz na poważnie Harmiony i Iana...
Rozdział świetny, tak jak reszta. Na błędy nawet uwagi nie zwracałam, bo byłam pochłonięta tekstem.
Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.
-
2011/12/14 18:11:10
Rozdział jak zwykle super , jestem strasznie ciekawa spotkania Ginny z Władcą Wampirów, i mam nadzieje że pomiedzy Ianem a Hermioną to nic poważnego i nie na długo.Pozdrawiam i życze świetnych pomysłów.
-
2011/12/14 19:56:25
No nie! Ehhh no i połączyłaś ich. Mamo tylko żeby to nie było coś poważnego, bo chyba wszystkie włosy sobie wyrwie :P
Rozdział baardzo ciekawy. Czytało się go z lekkością.
Ciekawe o co chodzi z tym Władcą Wampirów i Ginny...
Co do błędów e nic nie zauważyłam ;P
Z niecierpliwością czekam na kolejne rozdziały! ;)
-
2011/12/14 22:42:41
Mionka... Zabiję cię, wiesz o tym? No co ty sobie wyobrażasz?! Dlaczego ich połączyłaś?! Ej, nie, to jest zue..... ;P;P
Poważniej, miałam nadzieję, że tego nie zrobisz, bo nie bardzo mi się podoba takie rozwiązanie. Będzie tylko jeszcze bardziej zamotana akcja. Tak, wiem, Sev ma być zazdrosny, ale jakby nie patrzeć, to już taki motyw jest z Evą. Dlatego wybacz, ale mi się to akurat nie widzi.
Za to całkiem ciekawie się zapowiada ten list, który dostała Ginny. Jestem ciekawa, jaki jest ten Władca Wampirów i o co dokładnie chodzi z Weasley. Mam nadzieję, że do ich spotkania dojdzie szybko, bo będzie mnie podgryzała ciekawość ;)
A poza tym to nie wiem, co jeszcze napisać. Brzuch mnie boli, myślenie boli, gra mi się skończyła... I co ja biedna zrobię?
Dobra, bierzemy się w garść, to nie miejsce na marudzenie ;) No nic, będę grzecznie czekać na ciąg dalszy ;)
Pozdrawiam,
Ines
-
2011/12/15 10:58:07
Mnie również nie podoba się powiązanie Hermiony z Ianem, nie oszukujmy się, miałam taką cichą nadzieję, że coś się zacznie dziać między Hermioną a Sevem, a tu nie dość, że Eva miesza, to jeszcze taka sytuacja :/ No, ale nie ja jestem autorką, wierzę, że to ma jakiś glębszy ogólny sens, którego być może po prostu ja, obsesyjna sevmionoholiczka, póki co nie dostrzegam ;) Niezależnie od tego czekam na rozwój wydarzeń :)
-
Gość: , 78-131-176-234.tktelekom.pl
2011/12/15 19:10:54
super! czekam na następny
-
2011/12/15 19:24:31
No moja droga wydaje mi się że nadszedł czas pożegnania się ze mną jako z beta. Z tego co udało mi się nie zauważyć to nie ma błędów, moje gratulację.
Dobrze wiesz w jakiej sytuacji się teraz znalazłam więc bardzo proszę nie gniewaj się na mnie za to że mnie niema.
Rozdział bardzo interesujący, szkoda tylko że Severus nie zdążył się przyznać Hermionie do błędu jestem ciekawa jakby to wyglądało. Nie podoba mi się natomiast, przywiązanie gryfonki do wampira.... uważam że ona powinna być przywiązana do kogoś innego XD
Pozdrawiam
Severus88
-
2011/12/16 16:47:01
Oczywiście rozdział najwyższej jakości ;) Nie podoba mi się, że jest przywiązana do Ian'a! ;D Mam nadzieję, że Twój Szanowny Pan Wen jednak w porę się ogarnie i ich od siebie odłączy! ;) Ja chcę Hermionę z Severusem i koniec ;P Ale i tak uwielbiam to opowiadanie i Ciebie ;3
-
Gość: Olga, 84-10-2-30.dynamic.chello.pl
2011/12/18 20:50:54
Nieźle ;D Choć osobiście jakoś nie pasuje mi Ian do Hermiony. Za to musi być piekielnie przystojny ;D
-
2011/12/19 16:59:12
Oj tak, mi też się wydaje, że Ian jest mega przystojny ;) Tym lepiej - nasz Sev ma być zazdrosny :P Jeśli chodzi o więź między Hermioną a Ianem to nawet mi się podoba takie rozwiązanie. Chcę zazdrosnego Seva! A i co z tym koncertem świątecznym czy jak to tam było? Ostatnio jakoś przestałaś na ten temat pisać. W każdym razie nie mogę się doczekać piosenki Hermiony :)
-
Gość: lady_garga, 093105110025.pila.vectranet.pl
2011/12/26 22:56:43
Dobrra... Nie mam pojęcia jak to się stało, że jeszcze tutaj nie trafiłam skoro ff o tej parze czytam od wakacji... Ale nadrobiłam :D Przeczytałam dzisiaj caluuutkie opowiadanie i czekam na ciąg dalszy. Liczę, że pojawi się jutro albo, najpóźniej, pojutrze :D Raz: uwielbiam twojego Snape'a. Jest taki... no taki :D Nie mogę go określić. Ale go lubię. Świetny jest wątek z wampirami. Gratuluję wyobraźni :D Ale za to nie podoba mi się sam w sobie wątek Iana... Chłopak niby fajny, ale przez tą więź z Hermioną będzie blokował jej kontakty z Sevem. Spodobało mi się to poczucie winy Snape'a :D Jak tym pustym głosem (w mojej wyobraźni :D) stwierdził, że źle określił skład. Takie... ludzkie :) I jeszcze mam parę uwag wstępnych (dodanych na końcu, ale mniejsza z tyym :D). "Seviś" - nie-e... za suooodkie jak dla mnie :P na szczęście nie pojawia się zbyt często. Konflikt pomiędzy Lupinem - wilkołakiem, a wampirami... Zmierzch? :D I jeszcze Alice... Zmierzch? Nie żebym się czepiała, o nie :P To tylko takie luźne spostrzeżenia. I jeszcze... z początku, ale tylko z początku (na szczęście :D), zauważyłam niewielkie podobieństwo do innych ff... Wzorowałaś się na którychś na początku? tak z czystej ciekawości pytam... :) Ale nieskładny ten mój komentarz... Cóż, weny życzę i dostępu do neta :)
-
Gość: kasias 155, 109.95.203.3*
2011/12/27 23:36:22
Bardzo mi się podoba twój blog :). Jest oryginalny i przypadło mi do gustu to, w jaki sposób przedstawiasz tu relacje pomiędzy Severusem i Hermioną. Szkoda tylko, że ostatnio się od siebie oddalili, ale mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni :D. Ciekawi mnie też wątek z połączeniem pomiędzy Ianem i Hermioną. Liczę na to, że następny rozdział pojawi się już niedługo :) Pozdrawiam i życzę Weny :)
-
2011/12/30 10:02:55
Piszesz świetnie . Nie mogę się doczekać dalszej części . Ale coś widzę ,że bez tych limitów to nie idzie za szybko .:)