Blog > Komentarze do wpisu

Rozdział 50

Proszę, proszę! Czyli jednak da się w tydzień uzbierać 25 komentarzy? No to liczę, że ten poziom (jeśli nie wzrośnie) to przynajmniej się utrzyma. Ale na pewno nie ma zmaleć! Liczę na Waszą rozwagę i że nie opuścicie mnie prędko (albo wcale). A teraz do rzeczy! Ian cały czas siedzi mi w głowie, więc, naturalnie, będzie go mnóstwo. Ale mam nadzieję, że przypadł Wam do gustu i nie zlinczujecie go jak Evy :)

 

50.

Draco czuł się bezsilny. Próby przekonania kogokolwiek, aby mu pomóc i choć trochę zainteresować się zdrowiem Prefekt naczelnej spełzły na niczym. Nawet Blaise spojrzał na niego ze zdziwieniem mówiąc: „Daj spokój, Draco. Hermiona zobaczy, że jej pomagamy i dowali nam jeszcze więcej książek. Nie wiem, czemu tak nagle zaczęło cię to obchodzić”. Grabbe i Goyle, na jego nieszczęście, przez ten krótki czas zdążyli się usamodzielnić i gdy przedstawił im swój plan, tylko mruknęli, że nie i poszli.

Blondyn był coraz bardziej zaniepokojony. Zdarzało się, że Hermiona musiała wyjść w środku lekcji, ponieważ opatrunek się zużył i krew pojawiała się na bandażu. Starał się jej pomagać, jak mógł, przynosząc notatki, ale nie na wiele się to zdało. Dziewczyna nikła w oczach.

***

Eva ponownie przeczytała krótki liścik i ponownie poczuła nieodpartą chęć zabicia Iana. On tu jej pieprzy o zakazie zbliżania się do Severusa i tej głupiej Granger, a tymczasem sam podkochuje się w Gryfonce! A niech ją sobie bierze, przynajmniej nie będę musiała się z nią użerać, myślała.

Tymczasem wspomniana Gryfonka siedziała w swoich komnatach, czekając na Ginny. Młodsza dziewczyna miała przyjść i przekazać jej jakieś nowiny, które otrzymała na historii magii.

Hermiona uniosła się lekko, żeby sięgnąć po książkę i poczuła przeraźliwy ból w lewej nodze. Podciągnęła spódniczkę, spojrzała w dół i na bandażu zobaczyła czerwoną, szybko powiększającą się plamę.

- Pięknie, po prostu cudownie – warknęła na głos.

Złapała różdżkę i wyszeptała zaklęcie tamujące krew. Nie musiała się obawiać granicy naładowania magią, ponieważ to zaklęcie nie wymagało specjalnie dużego nakładu sił. Poczuła jak magia spływa wzdłuż jej ramienia do różdżki, której koniec rozbłysnął jasnym światłem. Promień wniknął w jej ranę, ale zamiast spodziewanego ustania upływu krwi, z rany zaczęło promieniować przenikliwe ciepło. Opatrunek już całkowicie zabarwił się na czerwono i pojedyncze strużki zaczęły spływać po jej udach, plamiąc siedzenie fotela.

Przestraszona obrotem sytuacji dziewczyna rzuciła inne zaklęcie, a gdy to nie zadziałało, przywołała do siebie eliksir tamujący krew. Otworzył małą fiolkę i wylała sześć kropel na opatrunek. Spodziewanym efektem miało być zatrzymanie strużek krwi, ale stało się coś wręcz odwrotnego. Zranienie zaczęło palić żywym ogniem, a krew wypływała coraz szybciej.

Spanikowana dziewczyna próbowała uchwycić różdżkę, aby wysłać patronusa do Ginny, ale upływ krwi osłabiał ją coraz bardziej. Próbowała też zatrzymać krwawienie jakimś materiałem, lecz przed oczami zaczęło jej się robić ciemno. Zanim straciła przytomność zdążyła usłyszeć tylko wybuch dochodzący od strony drzwi i zobaczyć wysoką postać w czarnej pelerynie, która szybko do niej podbiegła.

***

Ian był przerażony. Jego wampirza część mówiła, że pora na posiłek, a tymczasem gdzieś w lochach zapachniało sporą ilością słodkiej krwi. Co teraz?

Stał sparaliżowany na środku korytarza, który, jak wiedział, prowadził do komnat Severusa Snape’a. Co się tam mogło stać?

Nie, to nie moja sprawa. Wcale nie muszę tego sprawdzać. Nawet nie powinienem. Władca zakazał się do niego zbliżać.

Już miał się odwrócić i odejść, gdy jeszcze raz wciągnął kuszący zapach w nozdrza. Już gdzieś go wcześniej czuł. Gdzieś... pod jakąś salą... całkiem niedawno.

Nagle go olśniło. Krew o najsłodszym zapachu, jaki kiedykolwiek czuł. Sala transmutacji. Trzy dni temu. Hermiona.

Siedział na parapecie okna, tuż naprzeciwko sali transmutacji, gdzie siódmoroczni Gryfoni i Ślizgoni właśnie zaczęli lekcję. Był okryty Zaklęciem Kameleona, więc nie musiał się martwić, że ktoś go zobaczy. Z uśmiechem na ustach słuchał profesor McGonagall, która opowiadała z ożywieniem o zaklęciach przemieniających ropuchę w żabę i na odwrót. Jego uśmiech się powiększył, gdy usłyszał interesujący komentarz jednego z uczniów.

Nagle wyczuł zmianę nastroju w klasie. Nadstawił uszu i z ciekawością odwrócił głowę. Usłyszał zmartwiony głos profesor McGonagall, który nakazywał komuś iść do Skrzydła Szpitalnego, a po chwili wyczuł słaby zapach krwi. Czyżby ktoś zranił się różdżką?

Zapach wzmógł się, gdy ta osoba podchodziła do drzwi i w tym momencie Iana nic już nie obchodziło. Ta krew pachniała jak niebo. Była słodka, ale jakby z domieszką goryczy. Połączenie, jakiego jeszcze nigdy nie czuł. Musiał jej zasmakować.

Otworzył oczy, które zamknął nie wiadomo kiedy, a tęczówki zmieniły barwę z jasnozielonej na czarną. Nieświadomie zszedł z parapetu i podszedł bezszelestnie do drzwi. Przyczaił się do skoku i gdy już miał się rzucić na wychodzącą dziewczynę, poczuł silny ból w karku, który przytrzymał go na miejscu.

- Rozumiem cię, synu, ale zakazałem polować na uczniów Hogwartu – rozbrzmiało w jego głowie.

Ian rozpoznał w tym głosie Władcę i natychmiast skulił się pod ścianą. Uścisk niewidzialnej ręki zelżał, a wampir odważył się spojrzeć przed siebie. Zauważył tylko burzę brązowych włosów i kulę, którą podpierała się dziewczyna, zanim zniknęła za rogiem, ale nie miał najmniejszych wątpliwości, co do jej tożsamości.

Uświadomiwszy sobie, co się stało, w mgnieniu oka znalazł się na samym końcu korytarza, przy niepozornych drzwiach. Były zamknięte, ale nie kłopotał się jakimś zamkiem. Użył siły umysłu, by wyważyć drzwi i już po chwili kucał przy nieprzytomnej Hermionie. Z jej nogi obficie płynęła krew.

Zawahał się na chwilę, nie będąc pewnym, co robić, ale po chwili przymknął oczy, całkowicie uspokojony. Jego proin syncretistic* go poprowadzi, był tego pewien.

Otworzy oczy. Po pierwsze – nie może ruszyć dziewczyny z miejsca, to by tylko wzmogło krwotok. Po drugie – musi zatamować płynącą krew, to jasne. Nie może użyć zaklęć ani eliksirów. Wampir w jego umyśle podpowiedział, aby przyłożyć usta w miejsce rany i pozwolić dalej wypływać słodkiemu nektarowi, ale Ian go zignorował. Teraz najważniejsze jest dobro dziewczyny.

Prowadzony przez proin syncretistic umieścił dłonie nad raną, wnętrzem do dołu. Wyglądało to dość komicznie, ale nie zwracał uwagi na otoczenie. Skupił się teraz na tym, aby przekierować swoje moce uzdrowicielskie do ciała dziewczyny. Znając od Evy przygody Hermiony, wiedział, że nie może ich użyć za wiele, żeby nie wywołać szoku magicznego.

Wziął głęboki oddech i otworzył umysł na myśli dziewczyny. Znalazł się w otoczeniu przeraźliwego bólu i mnóstwa krwi. Musiał użyć całej swojej samokontroli, żeby nie zaatakować bezwładnego ciała przed nim. Tak słodko, tak niebiańsko...

- Stop – powiedział głos w jego umyśle. – Wstrzymaj swojego wampira, mój synu, inaczej zabijesz tę dziewczynę. A ona może się przydać.

Posłuszny głosowi Władcy, Ian opanował wewnętrznego potwora i skupił się na powrót na zadaniu. Powoli posuwał się wśród oceanu krwi, poszukując źródła choroby i bólu. Podczas tego cały czas widział ciało dziewczyny i mimowolnie zarejestrował długie (teraz zakrwawione) nogi, nieduże, lecz zgrabne piersi i cudowne wcięcie w talii.

Oderwał się od kontemplacji, gdy poczuł karcący nacisk niewidzialnych palców na kark, które skierowały jego wzrok ku kłębisku czarnych nici magii. To pewnie pozostałości jadu tego zwierzęcia. Znajdowały się one w takim miejscu, że nie było szans, żeby dostać się tam natychmiast. Ian wyczuł nieme przytaknięcie Władcy i nakaz powolnego wycofania się. Zrobił, jak mu kazano i po chwili ponownie znajdował się obok dziewczyny.

- Zatamuj krwotok, zawiązując opaskę ponad raną. Potem zawołaj dyrektora i szkolną pielęgniarkę. Zrób to dyskretnie, żeby nikt cię nie podejrzewał – poinstruował go Władca.

Posłuszny wampir wykonał polecenie. Siecią Fiuu przesłał do gabinetu dyrektora notkę z informacją o stanie Hermiony oraz prośbą o powiadomienie pielęgniarki. Następnie jedną myślą uporządkował obszar wokół drzwi, które na powrót wstawił w zawiasy. Kilka sekund później założył także osłony, zmieniając swoją sygnaturę magiczną i podszywając się pod Gryfonkę.

Zrzucił kaptur z głowy i z niepokojem patrzył na dziewczynę. Czego użyć do opaski uciskowej? Po chwili namysłu oderwał od własnej peleryny długi fragment materiału. Wziął głęboki wdech i podciągnął nieco wyżej spódniczkę dziewczyny. Starając się jak najmniej dotykać ciepłego ciała, owinął jej udo materiałem i zawiązał mocny węzeł. Przez kilka chwil nic się nie działo, ale potem upływ krwi nieznacznie osłabł.

Ian nadstawił uszu. Serce dziewczyny biło niemal niesłyszalnie, wydając z siebie ostatnie tchnienie. Z rozpaczą spojrzał na jej bladą twarz i zamknięte oczy. Nie panując już nad swoimi mocami metamorfomaga, jego włosy i oczy zmieniły kolor na głęboką czerń, a skóra stała się biała jak papier.

W takiej pozycji zastał go Dumbledore, który wpadł do pomieszczenia kilkanaście sekund później. Za nim nadbiegła zdyszana pielęgniarka. Dyrektor tylko posłał Ianowi zatroskane spojrzenie i odsunął go na bok, badając stan Hermiony. Tymczasem pani Pomfrey otworzyła małą torbę z zamiarem wyciągnięcia z niej eliksiru tamującego krew.

- Nie! – zawołał Ian, błyskawicznym ruchem unieruchamiając rękę pielęgniarki. – To sprawi, że zacznie coraz bardziej krwawić. Trzeba użyć czegoś innego. Żadnych zaklęć i eliksirów.

- Co masz na myśli? – zapytał ostro Dumbledore, odwracając się w stronę wampira.

- Mówię o wampirzej magii umysłu – odparł Ian.

Pani Pomfrey pisnęła ze strachu, a dyrektor zmarszczył brwi. To był niezwykle niebezpieczny rytuał, który pozwalał na oczyszczenie ofiary z choroby, ale niósł ze sobą pewne konsekwencje. Jedna z nich było uzależnienie chorego od uzdrowiciela. Istniała nikła szansa, że gdy intencje uzdrowiciela będą nadzwyczaj czyste i dobre, to ofiara nie poniesie żadnych konsekwencji, ale zdarzało się to tak rzadko, że właściwie nigdy.

- Potrafiłbyś dokonać tego bez jakichkolwiek następstw? – zapytał Dumbledore po szybkiej analizie sytuacji. Ian w lot pojął jakie następstwa ma na myśli dyrektor.

- Tak, sądzę, że tak – odrzekł nieco zawstydzony Ian.

- W takim razie: czego ci potrzeba? – spytał Dumbledore.

_____________

* z łaciny – magia synkretyczna. Synkretyzm - połączenie różnych poglądów, zasad lub wierzeń. W tym przypadku chodzi o magię ludzką i wampirzą, czy też śmiertelną i nieśmiertelną.

niedziela, 27 listopada 2011, mionka94
Komentarze
2011/11/27 20:39:54
wcale ci sie nie dziwie ze ian ci chodzi po glowie ;p sweitny rozdzial...czekam na nastepny:)
-
2011/11/27 20:50:26
Niech będzie uzależniona, niech pełznie na kolanach do niego i błaga o uwagę. TAK tego tu trzeb a(śmiech). ładny rozdział.
-
2011/11/27 20:53:58
I jak tu nie lubić Iana? Jest całkiem fajny w przeciwieństwie do Evy:/ Rozdział bardzo fajny i czekam na kolejny:)
-
2011/11/27 21:04:00
No nie.. Mam nadzieję, że on naprawdę potrafi to przeprowadzić bez następstw, bo by było nie za ciekawie.
A w ogóle, nie obraź się, ale ten rozdział mi trochę zalatuje Zmierzchem. Zaczęło się od słów: "Krew o najsłodszym zapachu, jaki kiedykolwiek czuł.", a później to wrażenie się tylko pogłębiało...
Dlatego obawiam się, że ten rozdział mi się podobał tak średnio. Ian jak na wampira jest zbyt miętki, przez co sama nie wiem, czy go lubię.
I współczuję Hermionie... Ona to ma przerąbane z tą raną... Chociaż pojawiła się teraz szansa, że w końcu pozbędzie się problemu. I mam nadzieję, że tak będzie, bo jak będą jej tamować krwotok w taki sposób, to szybciej straci nogę i i tak się wykrwawi, niż w jakikolwiek sposób ją wyleczą ;P
Pozdrawiam,
Ines
-
2011/11/28 08:48:28
Rozdział mi się oczywiście podoba, ponieważ to jest Twoje dzieło. Ogólnie Ian jest całkiem sympatyczny, chociaż zgadzam się z Ines, jest zbyt 'miętki' jak to sformułowałaś ;)
Evy oczywiście nie cierpię, za to Ian'a mogę polubić. Brakuje mi tutaj Severusa, głównie z Hermioną u boku ;d Mam nadzieję, że to się niedługo zmieni ;p
Pozdrawiam Cię,
Irray
-
2011/11/28 09:27:53
Tak Irray wiem że Ci mnie brakuje ale już jestem :)(buahaha) żarcik. Teraz do rzeczy mnie osobiście rozdział przypadł do gustu. Ines, nie zgodzę się z tobą. To że dziecko powie wlazł kotek na płotek nie jest równoznaczne z tym że zna słowa jakże popularnej piosenki. Uwielbiam zmierzch i nie widzę podobieństwa. W sumie lubię Iana ale jakoś nie widzę tego, że Hermiona z nim będzie, co do ceremonii oczyszczenia, myślę że pójdzie bez komplikacji. Rozdział owiała mroczna atmosfera siejąc ziarno niepewności w mojej głowie i wyobraźni a to lubię najbardziej.

P.S Chciała bym minę Dumbledore'a zobaczyć jak wszedł i ujrzał Iana stojącego nad nieprzytomną Hermioną, no i obowiązkowo w powietrzu unosił się zapach świerzej krwi:D.
Pozdrawiam.
Severus.
P.S.2 Wybacz mionka że tak późno dodaje ale troszke na głowie miałam wczoraj
-
2011/11/28 16:21:21
Rozdiał jak zwykle super,nie moge doczekać się kolejnego.Fakt Evy to tu (chyba)nikt nie lubi ,ale Ian'a da się lubić
-
2011/11/28 19:33:07
Rozdział jak zwykle świetny. Ian jest fajną postacią, ale jak dla mnie trochę za mało ostatnio o Severusie piszesz :P Pozdrawiam i czekam na następny rozdział :D
-
2011/11/28 20:06:47
W ogólnie nie ogarniam czemu dopiero teraz to przeczytałam..? Zadaje sobie to pytanie od pięciu minut i nie ogarniam... Rozdział mi sie podobał. Polubiłam Iana. To taki bezpieczny wampirek ;D. Ale no nie wiem.. Wolałabym, żeby ten rytuał poprowadził Severus jeżeli jest to możliwe, no to też ciekawe czy on coś takiego może. A jeśli może, to czemu wcześniej tego nie zrobił..?
Życzę weny i pozdrawiam cieplutko (bo na dworze zimno xD)
Pani_Nocy
-
2011/11/28 20:40:03
Świetnie wykreowana postać Iana! Uwielbiam go po prostu, ale tak jak poprzedniczki narzekam na zdecydowany brak Severusa. :( no, ale mam nadzieje, że to się zmieni.
Czekam z niecierpliwością na rozdział. :D
-
Gość: rozdwojenie_jazni, user-46-112-75-18.play-internet.pl
2011/11/29 00:50:32
Czy ja wiem... Byłoby ciekawie mieć uzależnioną Hermionę od Iana :d Ale co z Severusem? Chyba padłabym na zawał denerwując się tymi zawiłymi relacjami pomiędzy czwórką (Herm, Sev, Ian i Eva) Ian jest świetny i podobał mi się bardzo fragment o tym, jak zmienił swój wygląd. Zrobił się taki mroczny ;d Natomiast co do Evy (brrr...) "nie zniese" jej. Po prostu yyyy. Ja wiem to nie jest argument, ale yyyy xD
WENY! I DUŻO KOMENTARZY:D
-
Gość: rozdwojenie_jazni, user-46-112-75-18.play-internet.pl
2011/11/29 00:53:04
Aaaaaaaaa! Zapomniałam! Jest z nami Ian, jest z nami Miona, jest z nami Eva (brrr..), nie ma Severusa! Gdzie jest Severus? Więcej Severusa. O.
-
2011/11/29 15:13:51
Mnie także brakuje Severusa i trochę się zaczynam gubić w relacjach pomiędzy Ianem, Hermioną, Evą i Sevem. Ale bardzo czekam na dalsze rozdziały i życzę Weny!
-
Gość: Anna, dgf46.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/11/29 18:07:40
wow.... zrobilo sie bardzo bardzo ciekawie...... to nagle pojawienie sie nowej postaci- Iana.... zastanawiajace ale i ciekawe jak rowniez intrygujace. Ta Evan mogla by juz zniknac bo jest wkurzajaca.
-
2011/11/30 21:31:52
No proszę, proszę. Ian może uratować, życie pannie Granger. Severus na pewno będzie zadowolony ]:->.
Poza tym czyżby Draco czuł coś więcej do Hermiony, niż tylko sympatię?
Weny!
-
Gość: , 78-131-176-234.tktelekom.pl
2011/12/01 16:13:29
Rozdział super! Czekam na dalsze.
-
Gość: Soniaaa, bqh95.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/01 18:26:51
Woooooow ! zapowiada się coraz to ciekawiej :D Czekam na następny rozdział :P
-
Gość: A., soyale.net.autocom.pl
2011/12/02 15:45:05
Słuchaj, po pierwsze wisisz mi duży kubek z kawą! Bo przez twoje opowiadanie zarwałam dzisiejszą noc ;) Wczoraj koło godziny 20 zaczęłam czytać twoje opowiadanie oczywiście od 1 rozdziału, bo dopiero niedawno trafiłam na tego bloga. Pomyślałam, że zapewne skończę koło północy. O! Jak się pomyliłam. Czytałam do 6 rano w domu, a i tak ten najnowszy rozdział skończyłam w szkole. Nie żałuję jednak, bo naprawdę się wciągnęłam. Mam ochotę zamknąć Evę w Azkabanie za zniewolenie biednego Seva ;)
Niestety najnowsze rozdziały podobają mi się mniej i zdarzało się, że przewijałam co nudniejsze fragmenty. Najczęściej były to te dotyczące wampirów. Wybacz, ale po Zmierzchu nie zniosę żadnego krwiopijcy, a jak tylko ktoś przy mnie o nich choćby wspomni, od razu rzucam gromami. Tutaj je przeboleję tylko i wyłącznie ze względu na Seva, którego zmieniłaś genialnie :)
Ianowi krew Hermiony pachnie słodko, a mi w tym rozdziale zajeżdża Zmierzchem.
Mimo wszystko będę czasem wpadać na tego bloga, żeby sprawdzać, czy dodałaś coś nowego. Z pewnością też nie raz się odezwę w komentarzach :)
Pozdrawiam,
A.

PS Jeśli chcesz się ze mną skontaktować w jakiejkolwiek sprawie pisz na maila (Mrs.Snape@interia.pl), gdyż GG nie posiadam i mieć nie zamierzam :)
-
Gość: Galaretka, 77-253-202-52.ip.netia.com.pl
2011/12/02 17:08:40
Łał ;D <br/>Przeczytałam cały bloog od początku i jestem głodna następnych rozdziałów ;pp :D
<br/>Czadersko wyszła ci historia Iana :)) Bomba. Reszta też jest super ;) :** <br/>Czekam na NN ^^ :**
-
Gość: PannaSnape17, 178-36-135-100.adsl.inetia.pl
2011/12/03 10:35:43
Naprawdę świetny blog... Pisz szybko... Weny, weny życzę...
-
2011/12/03 11:19:10
W ogóle przepraszam, że komentarz tak późno, ale po prostu nie miałam kiedy przeczytać. Po pierwsze: cierpię na niedobór Severusa :) I to duży. Liczę, że w następnej notce będzie go więcej. Jego i Hermiony ;P Co nie zmienia faktu, że Iana też bardzo lubię, choć wolałabym, żeby uleczył Herm bez żadnych "następstw" ;P Chociaż... zazdrosny Sev też mógłby być fajny :) W sumie sama już nie wiem. Rozdział, mi się podobał, ale też jak innym trochę zmierzchem zalatuje... co nie znaczy, że mi to jakoś specjalnie przeszkadza. No nic... Weny!
-
Gość: anka, 89-77-224-37.dynamic.chello.pl
2011/12/03 17:09:29
więcej Severa! i mniej Evy i tego durnego Iana.
Hermiona w twoim opowiadaniu jestciągle ranna i taka... bez własnego zdania. Najlepiej jak się rzuci na Severusa i go wycałuje po wsze czasy ;ppp
-
2011/12/03 19:17:02
O nie! Nie mów, że Hermiona sie zabuja w Ianie ! Tak to wygląda O.o
Z niecierpliwością czekam na cd.
-
Gość: ...sevmionaa, axh222.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/12/03 20:36:58
Piszesz bomba i zawsze czytam twoje opowiadania ,ale ostatnio jest coraz mniej Hermiony i Severusa czego mi bardziej brakuje ,ale liczę ,że się poprawisz :D
-
2011/12/05 10:44:45
No, mocno intrygujące. Bardzo mi się podobało i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Jeśli chodzi o Evę to trudno byłe jej NIE zlinczować, naprawdę. Nie jest zbyt pozytywną osobą w tym opowiadaniu, ale Ian jest spoko. Przynajmniej na razie;)

pozdrawiam i życzę dużo Weny,
Alter Amentis