|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Rozdział 47Cóż, pierwszy dzień w szkole - za mną :) Miałam wrzucić rozdział wcześniej, ale się zaczytałam u Mrocznej i to właśnie jej dedykuję to coś poniżej, a jednocześnie dziękuję za cudownie spędzony czas z jej blogiem :* || A teraz nie rozklejajmy się, tylko do rzeczy :) Rozdział bardzo krótki, ale obfitujący w wydarzenia. Na początku trochę muzycznie, ale potem do akcji wkroczy... no właśnie, kto? Musicie przeczytać, żeby się dowiedzieć. Przeczytać i SKOMENTOWAĆ. Zauważyłam, że informuję dużo więcej osób, niż jest komentarzy. Dlatego kolejny rozdział pojawi się po 25 komentarzach od 25 RÓŻNYCH osób! Wiem, to jest szantaż, tak się nie traktuje czytelników, ale ja naprawdę nie piszę tego dla siebie. Gdybym tak robiła, to nigdy to opowiadanie nie ukazałoby się w internecie. || Tyle marudzenia z mojej strony, zapraszam do komentowania!
47. Weekend minął wszystkim spokojnie, a w poniedziałek około godziny dziewiętnastej trzydzieści Hermiona była już gotowa na próbę. Do Wielkiej Sali miała tylko piętnaście minut drogi, więc mogła jeszcze chwilę posiedzieć u siebie. Strasznie się denerwowała. Poprosiła Rona o pożyczenie czarodziejskiego radia i zaczarowała je tak, aby cały czas grało „So This Is Christmas” Celine Dion. Musiała się nauczyć tej piosenki na pamięć, a wolała już zacząć ćwiczyć. Zawsze musiała być do wszystkiego perfekcyjnie przygotowana. Machnęła różdżką, a z głośników ponownie popłynęły delikatne tony głosu kanadyjskiej piosenkarki. Hermiona śpiewała razem z Celine i zauważyła, że będzie się musiała sporo napracować, żeby zaśpiewać czysto wyższe tony. Celine Dion miała bardzo interesujący głos i na pewno ogromny talent. Często do piosenek wtrącała różne swoje własne dodatki w postaci przedłużeń samogłosek albo czegoś podobnego. To także będzie trudno zaśpiewać. Ron nie powinien się obrazić, jak przetrzyma jego radio aż do świąt. I tak z niego nie korzystał, odkąd w Pokoju Wspólnym Gryffindoru pojawił się większy odpowiednik jego kieszonkowej rozgłośni. Zegar wybił za piętnaście ósma. Hermiona poderwała się ze strachem i ruchem różdżki wyłączyła radio. Musi się pospieszyć, jeśli chce zdążyć. Szybko narzuciła na siebie szkolną szatę, uchwyciła pewnie kule i pokuśtykała do drzwi. Noga nadal jej dokuczała i teoretycznie powinna się oszczędzać, ale co miała zrobić? Zawołać Snape’a i poprosić go, żeby zaniósł ją do Wielkiej Sali? Nie ma mowy. Zapieczętowała drzwi zaklęciem i powlokła się w stronę schodów prowadzących do sali wejściowej. Wszystko będzie dobrze, uspokajała samą siebie. Będzie Ginny, będzie Draco, będzie Hanna. Wszystko ułoży się w najlepszym porządku. W końcu dotarła do Wielkiej Sali. Wszyscy siedzieli w dużym kole, na wyczarowanych wcześniej fotelach, pufach i krzesłach. Panował duży rozgardiasz, gdyż zaproszonych na spotkanie było wielu, ale dzięki temu nie zwrócili na nią zbytniej uwagi. Wejście po schodach nieco ją zmęczyło i opierała się na kulach bardziej, niżby chciała, mimo to ucieszyła się, gdy zobaczyła, że Ginny i Draco już tam są i zajmują jej miejsce. Z zaskoczeniem ujrzała obok nich Blaise’a. - Zgłosiłem się do perkusji – wyjaśnił jej z uśmiechem, gdy już się do nich przysiadła. Hermiona odwzajemniła uśmiech. Lubiła Ślizgona. Tak naprawdę poznała go dopiero w piątej klasie, gdyż Zabini wolał trzymać się na uboczu. Podczas gdy Draco buszował po szkole ze swoimi gorylami, on zaszywał się w książkach i pergaminach. Wiedziała, oczywiście, że istnieje ktoś taki jak Blaise Zabini, ale na dobrą sprawę nigdy nie miała okazji go spotkać. Pomimo, że oboje często przesiadywali w bibliotece. Hermiona zwróciła uwagę na to, że Ślizgon często siadywał przy stoliku ocienionym półkami, w najdalszym rogu sali. Ona zaś wolała stół tuż obok wejścia, z pięknym widokiem na błonia za oknem. Gryfonka rozejrzała się po sali. Zauważyła bliźniaków Weasley machających do nich z przeciwległej strony i jeszcze kilku znajomych. Towarzystwo wydało się być wesołe i przejęte całym koncertem. Niektórzy przyszli tu, aby ćwiczyć i potem wystąpić, a niektórzy dla podtrzymania kolegów na duchu i własnej radości z oglądania. - Hermiono! Hej, Ziemia do Hermiony! – Zorientowała się, że Ginny machała jej ręką przed nosem. – Gdzie ty jesteś? Spotkanie zaraz się zacznie, wróć do nas. Zobacz – McDavis już jest. – Ginny wpadła w swój zwyczaj komentowania wszystkiego dookoła. - Rozłożyła się w fotelu, jakby była jakąś królową. Jak ja nie lubię tego babska. Och, Merlinie! Nawet Snape jest! – Hermiona tylko zerknęła na nauczyciela siedzącego w fotelu, obok Evy i spłonęła rumieńcem, na wspomnienie czwartkowego wieczoru. Ciekawe, po co przyszedł. - O, zaczyna się! – Ruda wręcz szalała z ekscytacji. - Ginny, cicho! – uciszył ją Draco. Wbrew wcześniejszym obawom, był bardzo podekscytowany. - Witajcie, moi drodzy! – Dumbledore wstał ze swojego miejsca, a głosy natychmiast ucichły. – Przejdźmy od razu do rzeczy. Najpierw kwestia instrumentów. Jestem pewien, że każdy z was, choć raz widział już listę wywieszoną w każdym Pokoju Wspólnym. Potrzebujemy chórków oraz skrzypka lub skrzypaczki. Perkusję zapewni nam pan Zabini. – Blaise wstał i ukłonił się wszystkim. Rozległy się brawa. - Tak, brawo, brawo. Perkusja to niezwykle złożony instrument. Potrzeba ogromnego wyczucia rytmu, zdolności manualnych i... wybacz, Minerwo, znów zboczyłem z tematu. Ale już, wracamy do głównego wątku. Jak mówiłem, potrzeba nam kogoś od skrzypiec i chórków. Wydaje m się, że dziś uda się skompletować chórki, jednak proszę was, abyście skrzypków poszukali wśród kolegów i koleżanek. Osoba ta jest priorytetem, gdyż akompaniament skrzypiec jest niezwykle pożądany w muzycznym świecie. - Panie profesorze? – Jakaś Krukonka podniosła się ze swojego siedzenia. – Moja siostra gra na skrzypcach, ale skończyła Hogwart trzy lata temu. - To nie problem, panno Hawthorne – oznajmił Dumbledore. – Bliźniacy Weasley także będą spoza szkoły, a jednak wezmą udział w przedsięwzięciu. Sądzę nawet, że dobrym pomysłem będzie zaproszenie rodzin uczniów, chociażby na sam koncert. Co wy na to? – Popatrzył na uczniów z ekscytacją. Większość wydawała się przytakiwać pomysłowi dyrektora. – Dobrze, tym zajmiemy się później. Chciałbym teraz przedstawić naszych muzyków, którzy będą akompaniamentował profesor McDavis, pannie Granger i panu Malfoyowi. Perkusja – wspomniany już pan Zabini. Gitary – bliźniacy Weasley. Gitara basowa – Terry Boot. Saksofony – panny Neumann i Lynch. Fortepian – miał wystąpić pan Longbottom, ale zrezygnował. Trzeba będzie poszukać kogoś innego. Hermiona popatrzyła po obecnych i napotkała wzrok Snape’a. W jego oczach było coś na kształt... rozbawienia i źle skrywanej satysfakcji. Zmarszczyła brwi, ale nauczyciel ponownie skierował wzrok na dyrektora. - Dobrze, na chwilę obecną, trzeba sobie będzie poradzić bez skrzypiec i fortepianu, ale sądzę, że reszta instrumentów jest przygotowana. – Muzycy pokiwali głowami. – W takim razie zapraszam do małego pokazu! Sześć osób wstało i skierowało się do podwyższenia na środku Sali. Całkiem z tyłu stała duża, błyszcząca perkusja. Hermiona usłyszała głośne „Łał!” z ust Blaise’a, gdy zobaczył instrument. Natychmiast uchwycił pałeczki w ręce, usiadł na stołku i dał bardzo rytmiczny mini-koncert. Zebrane towarzystwo roześmiało się, a Blaise zawadiacko się uśmiechnął. - Dziękujemy, panie Zabini – odezwał się Dumbledore. – Teraz poprosimy wszystkich muzyków o otwarcie przygotowanych śpiewników na stronie drugiej i zapoznanie się z nutami. To prosta melodia i nie powinna wam sprawić trudności. Pan, panie Zabini, może dopasować swój własny rytm do melodii. W tej kwestii polegam na pańskim wyczuciu rytmu. - Oczywiście, dyrektorze – odezwał się Blaise, szczerząc zęby do Dyrektora. Bliźniacy Weasley cichutko brzdąkali na gitarach, próbując chwytów, podobnie Terry. Dziewczyny wzięły saksofony i wspólnie naradzały się nad kartkami. *** Snape został zmuszony, żeby pójść na tą próbę, choć bardzo tego nie chciał. Dwie osoby wpłynęły na tą decyzję – Eva i Dumbledore. Dyrektor poprosił, aby zjawił się w Wielkiej Sali, a McDavis wręcz zażądała, żeby dotrzymał jej towarzystwa. To nie był dobry układ. To coś z Evą. Zżerało go od środka. „Byli razem” od czterech dni, a on już czuł się jak po czterdziestu latach nieudanego małżeństwa. Eva wymuszała na nim codzienne spotkania, łamiąc ustalone wcześniej zasady i nie biorąc pod uwagę, że był bardzo do tyłu ze sprawdzaniem esejów oraz nie miał przygotowanego testu dla czwartorocznych na następny dzień. Powinien w tej chwili siedzieć w swoim gabinecie, albo gdzieś w kwaterach, z pergaminami w dłoni i układać najtrudniejsze w świecie pytania. Ale nie. Musi gnić wśród tych idiotów, którzy sądzą, że umieją grać na czymkolwiek innym, niż ludzkie nerwy. Westchnął i jeszcze bardziej zesztywniał w fotelu, aby okazać swą niechęć całemu światu. Właśnie zaczynają jakiś durny mini-koncert. Mógł się założyć, że każdy z nich, chociaż raz się pomyli. Nawet Zabini. Miał dobre wyczucie rytmu, ale brakowało mu praktyki. Odwrócił wzrok od podestu i popatrzył po zebranych. Wszyscy obserwowali przygotowujących się kolegów i podekscytowani szeptali do siebie nawzajem. Draco powiedział coś do dwóch Gryfonek, na co obie roześmiały się na całe gardło, ściągając tym samym uwagę większości zebranych. Severus prychnął pod nosem i kiedy spojrzał ponownie w kierunku instrumentów, na jego ramieniu wylądował malutki wróbelek. Odruchowo rzucił bezróżdżkowe i niewerbalne Muffliato. - Weszli do mojego mieszkania. Dowiedzieli się. Użyłam świstoklika, który mi dałeś, jestem pod bramą Hogwartu. Zaraz pewnie znajdą ślad. Ratuj mnie, Severusie... Głos Lisy przepełniony był przerażeniem i błaganiem, a wróbelek rozpłynął się w obłoku srebrnego dymu. Severus przez chwilę patrzył w miejsce zniknięcia, a następnie zerwał się z miejsca, machnął dłonią usuwając zaklęcie i szybkim krokiem wyszedł z Wielkiej Sali, nie zważając na zaskoczone milczenie i odprowadzające go spojrzenia. Tuż za progiem puścił się biegiem w kierunku wyjścia. Na szczęście na korytarzu nie było nikogo, kto mógłby go zobaczyć. Niczym błyskawica przemknął przez salę wejściową, pchnął ciężkie wrota i wypadł na dwór. Pobiegł w stronę bramy wejściowej. Wiedział, że dla wykwalifikowanego czarodzieja niewiele trzeba, żeby wyśledzić świstoklik, a tym bardziej Im to nie sprawia problemu. Już w połowie drogi widział słaniającą się kobiecą postać, która rozpaczliwie trzymała się prętów bramy. W drodze mruczał przeciwzaklęcia, usuwające blokady. Dopadłszy bramy, szarpnął za jedno skrzydło i powoli je uchylił. Lisa puściła pręty i osunęła się na ziemię. Severus jednym krokiem znalazł się przy niej i wziął ją na ręce. Przeniósł ją na teren Hogwartu i zaczął zamykać bramę. Wtem, po drugiej stronie pojawiło się kilkanaście, czarno ubranych postaci. Wszyscy mieli w dłoniach obnażone miecze. Dwie osoby rzuciły się do bramy i zaczęły pchać skrzydło w kierunku Severusa, powoli ją otwierając. Mężczyzna starał się im przeciwstawić, ale byli silniejsi. Wreszcie brama otworzyła się na oścież, a Severus upadł do tyłu na ziemię. Lisa leżała tuż obok. Z reszty czarnych postaci wystąpiła jedna, najwyższa. Uniosła nad Severusa srebrną klingę, a wiatr zerwał jej z głowy kaptur. Oczom Mistrza Eliksirów ukazała się twarz bardzo przystojnego bruneta o długich włosach i koralowych ustach. Oczy miał czarniejsze od bezgwiezdnej nocy, a białka błyszczały jakąś przerażającą bielą. Uśmiechnął się, prawie, że przyjaźnie i zamachnął mieczem. Severus przymknął oczy, sądząc, że to jego ostatnie chwile i osłonił się rękoma. Ale cios nie nadszedł. Usłyszał tylko szelest liści pod czyimiś stopami i brzdęk upadającej na ziemię klingi. Otworzył powoli oczy i zobaczył Dacjana, który ciężko oddychał, trzymając w niedźwiedzim uścisku napastnika. - Bierz Lisę i uciekaj! – wysapał wampir, wzmacniając uchwyt. Severus posłuchał natychmiast. W innym wypadku zacząłby się wykłócać, ale teraz nie było na to czasu. Rozejrzał się dookoła, poszukując wzrokiem reszty czarnych postaci, a gdy nikogo nie dostrzegł podczołgał się do nieprzytomnej kobiety. Nagle dookoła zrobiło się bardzo zimno, a gdy już miał wziąć ją na ręce i pobiec z nią do zamku, ktoś chwycił go od tyłu za szyję i zaczął dusić. Próbując się wyrwać, złapał dłonie napastnika i zadrżał ze strachu. Były pokryte klejącym się śluzem, a na palcach dało się wyczuć obrzydliwe odciski. Dementorzy. To jedno słowo w jego umyśle sprawiło, że Severus przestał walczyć. Do głowy zaczęły mu napływać okropne wspomnienia. Krzyk matki i wściekłe ryki ojca, gdy przez przypadek użył magii w dzieciństwie… Jego płacz w łazience, gdy Potter i Black znów uderzyli go klątwą tnącą… Nieporadnie próbuje zatamować krwawienie z uda… Nie, nie, stop, stop…! Myśl o czymś szczęśliwym, o czymś szczęśliwym! Lecz wspomnienia napływały dalej. Pokryte liszajami dłonie uniosły go kilkanaście centymetrów nad podłoże i wzmocniły uchwyt. Pierwsze morderstwo podczas inicjacji na śmierciożercę i jego własna satysfakcja, gdy patrzył na martwe ciało zgwałconej wcześniej kobiety… A potem obrzydzenie, co on zrobił… Wzrok wszystkich członków Zakonu, pełen pogardy dla nędznego śmierciożercy, który próbuje odkupić swoje winy… I nagle wszystko ustało. Upadł ciężko na trawę, z trudem łapiąc powietrze. Przetoczył się na plecy, a nad głową mignęło mu coś dużego i srebrnego. Niepewnie podniósł się na łokciach, czując przypływ ciepłego, wieczornego, październikowego powietrza. Zobaczył jak ogromna hydra przepędza co najmniej trzydziestu dementorów, a niedaleko stoi Alice z wyciągnięta różdżką. Kontrolnie rzucił okiem na Lisę i dostrzegł, że jej klatka piersiowa podnosi się i opada. To dobrze, znaczy, że oddycha. Alice szybko do niego podeszła, nadal utrzymując tarczę ochronną z patronusa dookoła nich. - Severusie, możesz wstać? Musisz zaopiekować się Lisą. Dacjan sobie sam nie poradzi, dementorzy zaraz dołączą do Jego sługusów. Muszę mu pomóc. Wyprowadzę napastników za bramę i założę zaklęcia ochronne. Tymczasem ty idź do zamku i przyślij tu Dumbledore’a. Byle szybko! Powiedziawszy to, wampirzyca zniknęła za bramą, która zamknęła się ze zgrzytem. Severus zobaczył jak pręty zostały oplecione zaklęciami ochronnymi i wyczuł na nich sygnaturę Alice. Odwrócił się do Lisy. - Enervate – wyszeptał, kierując na nią różdżkę, gdyż nie miał siły na magię bezróżdżkową. Kobieta powoli otworzyła oczy i poruszyła rękami. Nad sobą zobaczyła pobrudzoną ziemią twarz z przenikliwymi czarnymi oczami i dużym nosem. - Już po wszystkim. Chodź, idziemy do zamku. – Severus wstał, podając jej rękę. Niepewnie skorzystała z pomocy i chwiejnie stanęła na nogach. Snape objął ją w pasie, oferując oparcie i razem, jak najszybciej, ruszyli w stronę rozświetlonego zamku. piątek, 02 września 2011, mionka94
Komentarze
sybilla02
2011/09/02 22:05:47
rozdzial swietny...rodzacy duzo pytan...czekam na cd:)
Gość: Pani_Nocy, abej211.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/09/02 22:23:52
Ja komentuje zawsze! ;] A to dlatego, że bardzo lubię te opowiadanie. Jest wyjątkowe. Co do rozdziału.. Rzeczywiście króciutki ale za to obfity w wydarzenia. Przyznaje sybilla02 racje: Rodzi dużo pytań. Więc.. Więc wkrótce ukarzą się odpowiedzi! Czekam z niecierpliwością na następny rozdział. Pozdrawiam i życzę weny. Pani_Nocy
2011/09/02 22:59:34
Noooo... ale się porobiło... Krótki rozdział, ale akcja niesamowita. Fajnie, że w końcu napisałaś. Pozdrawiam i weny duuuużo życzę! LadyDain
2011/09/03 09:07:01
Bardzo fajny rozdział :)
rzeczywiście się wszystko pogmatwało ;/ Dużo wydarzeń. Najlepsze zdanie z całego rozdziału :"Powinien w tej chwili siedzieć w swoim gabinecie, albo gdzieś w kwaterach, z pergaminami w dłoni i układać najtrudniejsze w świecie pytania" strasznie przy nim chichotałam ;d Pozdrawiam :)
Gość: xerus, ip-212-59-238-115.ngm.net.pl
2011/09/03 09:30:19
Ładnie tak szanażować biednych ludzi zaraz na początku roku szkolnego? :). I zmuszać tych co nie lubią oraz nie umią komentować do wysiłku umysłowego sklecenia sesnownego zdania po twkiej przerwie w myśleniu (nie żebym miała dłuższą, a moje wakacje dalej trwały :P) Rozdział rzeczywiście bardziej gmatwa sytuację niż rozwiązuje, ale liczę, że w następnych poznamy wyjaśnienie. Mam nadzieję, że znajdziesz czas na pisanie i doprowadzisz opowiadanie do końca bo widać, że masz ciekawe pomysły. Czekam na kolejny rozdział i pozdrawiam ;)
Gość: Soniaa, aaig9.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/09/03 14:25:34
Rozdział super :D ,czekam na kolejny :D
2011/09/03 16:51:09
Primo... panu Malfoyowi, a nie "panu Malfoyowie" masz to przy przedstawieniu uczestników i śpiewaków. Secundo, fajne ^^
Gość: S.Soul, abgf119.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/09/03 16:56:29
Naprawdę świetny blog ! Jestem bardzo ciekawa jak to wszystko się potoczy . Gratuluję talentu i pozdrawiam serdecznie ; )
Gość: , 77-254-229-34.adsl.inetia.pl
2011/09/03 18:49:26
Ten blog jest super. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział
2011/09/03 22:03:34
Właśnie trafiłam na Twój blog i przeczytałam wszystko w parę godzin. Ciekawy pomysł na opowiadanie, bo większość tych, które są w internecie się powtarza. No i podoba mi się wykonanie... Nie mam żadnych uwag co do Twojego pisania. Uważam, że robisz to świetnie. Ale wychwyciłam parę błędów w tym i poprzednich rozdziałach. Rozumiem, że czasem zje się jakąś literkę itp., bo sama piszę i też mam czasem z tym problem. Nie masz Bety? Może to ułatwiłoby ci pracę. Dobra, przestanę już marudzić i będę czekać na kolejny rozdział.
Pozdrawiam Meg
Gość: SSHG, aaka123.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/09/04 09:06:42
Super piszesz ,mam nadzieję ,że ta 25 przyjdzie szybko ,bo już nie mogę się doczekać :D
Gość: Kodeina, dynamic-78-8-57-70.ssp.dialog.net.pl
2011/09/04 14:37:55
Czytam obydwa Twoje blogi,jesteś świetna!Oba są bardzo wciągające.Masz cudowne pomysły.
Ten rozdział trzyma w napięciu!Czekam na następny z wielką niecierpliwością! PS Mam nadzieję,że jednak Severus wyplącze się z objęć Evy!;D 2011/09/04 18:20:18
No, nareszcie. Świetny rozdział. xD Chwilowo zaspokoiłaś moją ciekawość.
Ohh, jesteście okropni. Szantażować biednych ludzi, ciekawych dalszych wydarzeń. Czekam na następny rozdział z niecierpliwością. 2011/09/04 22:18:37
Bardzo podoba mi się rozdział, tak jak i pisałam wcześniej reszta także ;D Ciekawy przebieg wydarzeń, świetnie się czyta i ogólnie bardzo mi się twoje opowiadanie podoba. Czekam z niecierpliwością na NN i zapraszam cie do siebie - draco-lucjusz-malfoy.blog.onet.pl
Pozdrawiam i życzę weny, Wiśnia :)
Gość: Lolcia, 89-72-161-172.dynamic.chello.pl
2011/09/05 01:33:19
Jak na razie jestem 16 (o ile dobrze policzyłam, co u mnie jest rzadkością), mam nadzieję, że reszta szybko coś dopisze :) Czytałam ten rozdział, patrzę... a tu... koniec! Za krótki wg mnie, ale nie narzekam, bo masz rację - dużo się dzieje. Co do oceny to najbardziej podobał mi się rozmyślania Snape'a dlaczego musi tam siedzieć. Mistrzowsko napisany fragment. Baardzo zgodny z kanonem i podkreśla jego charakter. Dzięki za notkę i czekam z utęsknieniem na następną. P.S. Weny życzę
2011/09/05 16:50:36
Cały czas nie moge dojść do tego kim jest ta Lisa? Skoro Severus tak ją lubi ;D
Mam nadzieję, że gdzieś kiedyś się to wyjaśni. Rozdział mi się podoba, chociaż Evę bym zaavadowała ;D Pozdrawiam s.ss
Gość: trampka, host-89-231-80-107.opoczno.mm.pl
2011/09/06 16:28:02
Super blog! Niedawno zaczęłam czytać, a właśnie przed chwilą skończyłam :) Naprawdę, dobre opowiadanie. Wszystko napisane prawie że bezbłędnie, a fabuła wciągająca, ciekawa. A ja się lubię czymś zaciekawić :D . Szkoda tyko, że ostatnio relacje Severus-Harmoina trochę się ochłodziły... No, ale cóż, czekam na następny rozdział i obiecuję skomentować. Swoją drogą mam nadzieje, że szybko uzbierasz te 25 komentarzy :)
Gość: Jewel, 251.4.199.109.static.rdi.pl
2011/09/07 11:37:14
ta Eva mnie denerwuje :p na stos!! spalić ją!! xDD
czekam na następny rozdział ;)
Gość: Golden Dreams, aamt236.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/09/07 14:41:44
NO Eva to piekielnica xD na stos . Jak zwykle bomba piszesz moja droga nic dodać nic ująć :D Życzę weny i tych 25 komentarzy :D
Gość: , s1.internet-solacz.net
2011/09/07 19:46:13
Piszesz cudownie, czekam na nową notkę tu jak i na Zatańcz ze mną :)
2011/09/07 20:06:19
No i jak zwykle świetny rozdział. Brakowało mi trochę scen między Hermioną a Severusem, ale wierzę, że w następnych rozdziałach to nadrobisz :P Nadal nie lubię Lisy i nic tego nie zmieni. Z jednej strony podoba mi się jako postać opowiadania, ale z drugiej, uważam, że lepiej, gdybyś jej w ogóle nie wprowadzała. No cóż... twój blog, twój wybór. Jednak mam nadzieję, że ten ich układ niedługo się skończy, bo jakoś mnie nie pociąga wizja "oglądania" Severusa w ramionach tej obleśnej baby. To tyle, co mam do powiedzenia. Czekam niecierpliwie na nowy rozdział, bo mimo że nie znoszę Lisy, twojego bloga kocham miłością wierną i nieustanną :P Pozdrawiam, życzę Weny,
Emmiona. P.S. Ja też mam parszywy plan lekcji, to tak na pocieszenie :P 2011/09/07 20:08:06
O cholera, ale walłam gafę. Pomyliły mi się imiona Evy z Lisą :/ Ale reszta komentarza jest prawidłowa :P To przez to że tak rzadko dodajesz rozdziały :P W takim razie z jeszcze większą niecierpliwością czekam na nową notkę, żeby się dowiedzieć kim jest ta Lisa.
Gość: Soniaa, aaic165.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/09/08 15:23:57
U już 26 :D Pisz nowy rozdzialik :D
Gość: Andromeda Tonks, 95.108.104.23*
2011/09/09 00:51:26
Wczoraj odkryłam Twój blog i właśnie doszłam do tej notki. Bardzo mi się spodobał, pomimo, że czasem zdarza Ci się popełnić jakieś błędy. Z niecierpliwością będę wyglądać nowych notek i życzę Ci, aby Wena przylgnęła do Ciebie jak rzep ;) Pozdrawiam
Gość: Andromeda Tonks, 95.108.104.23*
2011/09/09 15:06:12
Aha, nie chcę, żeby to wyglądało na spam, ale dopiero założyłam swój blog i chciałabym, aby ktoś rzucił na to krytycznym okiem... gwynbran-z-ravenclawu.bloog.pl/
Pozdrawiam i wciąż czekam niecierpliwie na nowy rozdział!
Gość: Magda, host-89-228-158-250.gorzow.mm.pl
2011/09/14 03:27:56
Boże jak długo czekałam na jakiś rozdział u Ciebie. Faktycznie było muzycznie na początku, ale akcja na końcu spowodowała, że chcę przeczytać więcej! Nie każ nam czekać zbyt długo :D
2011/09/16 18:54:09
heh. już ponad 25, rozdział poproszę ;P a poza tym, jak zwykle naprawdę super ;]
pozdro, Bella. 2011/09/20 17:10:14
Bardzo fajny rozdział chociaż wolałabym gdybyś nie przerywała opisu próby w Wielkiej Sali. Ja chcę wiedzieć co było dalej! Sytuacja z Lisą fajna, tylko po prostu dzisiaj potrzebuję czegoś optymistycznego. I, tak się tylko domyślam - czy ostatecznie nie wyjdzie na to, że to Sev zagra na fortepianie ;) ?
2011/09/20 17:12:01
A... mam cichutką nadzieję że coś nowego pojawi się niedługo ;) Życzę Weny!
2011/09/27 16:49:21
Tworzysz może jakiś mały rozdzialik już może dla nas? ;)
Pozdrawiam cieplutko ;] 2011/09/29 22:58:25
... (Tak wiem, powinnam oberwać za to, że czytam i komentuję dopiero teraz, ale pisałam ci wcześniej na gadu, że przez jakiś czas nie mogłam wejść na twojego bloga, bo nie chciał się do końca załadować, więc mam nadzieję, że mi to wybaczysz ;))
Z początku sądziłam, że mój komentarz będzie składał się ze słów podzięki i wychwalania za Celine Dion ^^ To moja ulubiona piosenkarka i naprawdę trzeba przyznać, że ma niesamowity głos. I jak wyciąga te wszystkie wysokie dźwięki... No aż mi szczęka opada, jak jej słucham... Dlatego też jestem niezmiernie ciekawa, jak Hermionie wyjdzie zaśpiewanie tej piosenki ;) W ogóle, jak tylko ujrzałam tytuł, to wrzuciłam sobie błyskawicznie magiczny yt (dla niewtajemniczonych youtube), żeby puścić piosenkę ^^ Jakby Hermiona szukała potem wyzwania, to polecam "All by myself" ^^ Tam są tak wysokie i długie, że tak powiem, dźwięki, że głowa boli! ;) Ale wracając. W pewnym momencie, w trakcie czytania myślałam, że ktoś wkręci Severusa w grę na tym fortepianie :) Chociaż przyznam szczerze, jestem święcie przekonana, że i tak w swoim czasie będzie grał ^^ Co to ja miałam... Aha, zaczęłam myśl, a potem, jak Albus, odbiegłam od tematu. No więc, sądziłam, że przez cały komentarz będę cię wychwalać za Celine Dion, ale okazuje się, że druga część zrobiła na mnie również niemałe wrażenie! Pierwsze, podstawowe pytanie: KTO TO BYŁ, DO CHOLERY?!?! Znaczy w sensie, kim byli ci tajemniczy napastnicy :D Mam nadzieję, że to będzie szybko wyjaśnione, bo jak na razie to ja nic nie kumam... Ale wiesz co? Za długo nie czytałam tego opowiadania... Nie bij za to, co teraz przeczytasz, ale... nie pamiętam, kim jest Lisa... Tak, wiem, porażka... Postaram się sobie przypomnieć ;) Pozdrawiam i życzę Ci Weny pomimo tego parszywego planu, tych olimpiad, sprawdzianów, testów i tego wszystkiego, co jeszcze tam masz ^^ Ines 2011/09/30 22:59:43
Ja również uwielbiam Celine Dion, ale uważam, że "All by myself" jest troszkę za wysoko dla Hermiony. Ona jest raczej altem, przynajmniej zawsze sobie ją tak wyobrażałam. Eva to by zaśpiewała bez problemu, ale nie Hermiona xD A, że długie, wysokie dżwięki to prawda - łał, Celine jest niesamowita...
Ha, kto to był, kto to był... A figa! Nie dowiecie się. Przynajmniej na razie.
Gość: zubatek, n112ip6.pasjo.net
2011/10/07 03:31:50
wow, swietne opowiadanie ;) czekam na ciag dalszy! nienawidze tej calej Ewy :/ i zastanawiam sie ciagle po co wrzucilas w pewnym momencie fragment o malfoyach na balu u zabinich, jakies to bylo wyrwane calkowicie z reszty opowiadania ^^ i co z praktyka hermiony, ona nadal jest jego praktykantka czy jak? duzo niedopowiedzen i brakow logicznych polaczen ale mimo to i tak jest swietnie ;)
Gość: zubatek, n112ip6.pasjo.net
2011/10/07 12:16:09
ps i jeszcze jedna rzecz mnie ciekawi, a mianowicie jak snepe i hrmiona mieli swoja "chwile uniesienia" to napisalas ze zdarzyly sie trzy rzeczy na raz, mroczny znak, ona zaczela wrzeszczec i pojawil sie feniks dumledora, strasznie mnie ciekawi co ten feniks mial do powiedzenia :D
Gość: Argo1991, dynamic-78-8-129-195.ssp.dialog.net.pl
2011/10/22 19:00:39
Witaj:) Pierwszy raz komentuje, dwa dni temu przypadkiem trafiłam tutaj, a już udało mi się przeczytać wszystkie rozdziały. Jest na prawdę bardzo ciekawie! Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy!
Pozdrawiam |