Blog > Komentarze do wpisu

Rozdział 46

Okej, cześć wszystkim :) Właśnie skończyłam kolejny rozdział na "I believe..." i przyznam, że jestem wściekła na maksa. Dosłownie przed dwoma godzinami mój kochany komputerek skasował mi wszystko od wejścia Severusa do kuchni. Sami popatrzcie ile to pracy. Musiałam pisać wszystko od nowa, dlatego może być parę błędów, no i niektóre sceny są krótsze, niżbym chciała. Ale rozdział jest xD Mam nadzieję na to, że pomimo, iż nie poinformuję na Gadu-Gadu (popsuło się :/) o nowym rozdziale, to jednak ktoś to przeczyta i zostawi komentarz. Miłego czytania, enjoy! :) EDIT z dn. 11.08.11: Wczoraj wieczorem naprawiłam GG (ponowna instalacja :/) i poinformowałam wszystkich, których mogłam :)

46.

Hermiona przebudziła się, czując nieznośny ból w lewej nodze. Otworzyła oczy i ujrzała jasnozielony baldachim łóżka.

- Panienka Granger już się obudziła! – zaskrzeczał głos obok jej ucha, co spowodowało jej poderwanie się do pionu, a tym samym syk, kiedy zaszczypała rana.

Hermiona spojrzała w prawo i zobaczyła bardzo starego i bardzo brudnego skrzata. Miał małe czarne oczka, nos w kształcie główki czosnku i długie uszy. Ubrany był w serwetkę z godłem Hogwartu.

- Kim jesteś? – zapytała z wahaniem. W pokoju panował półmrok, drewno w kominku prawie się wypaliło, lampy nie były zapalone. Zegar właśnie wybijał szóstą rano.

- Wołają na mnie Szmatek, panienko – przedstawiło się usłużnie stworzenie. - Czy panienka czegoś potrzebuje?

- Nie, Szmatku, dziękuję. Chociaż... mógłbyś przynieść mi szklankę wody i coś ciepłego do zjedzenia? – poprosiła, wstając ostrożnie.

O łóżko była oparta jedna z jej kul, więc dziewczyna chwyciła ją z wdzięcznością. Podparła się na niej i skierowała do łazienki.

- Oczywiście! – zaskrzeczał skrzat i zniknął z głośnym „puf!”.

Hermiona dokuśtykała do łazienki, nalała wody do wanny, rozebrała się i weszła do ciepłej kąpieli. Dopiero tam (myjąc się mechanicznie) zaczęła się zastanawiać, co mogło się stać parę godzin wcześniej.

Była ze Snape’em na wieży. Potem zeszli na dół, a on grał na fortepianie. Ona chyba zasnęła w trakcie, więc zaniósł ją do jej komnat. Kolejne wydarzenia były nieco zamazane, jakby nie należały do niej. Jego usta, dłonie...

Potrząsnęła głową. Co było dalej? Ach tak, Mroczny Znak się uaktywnił. To chyba spowodowało, że jej rana ponownie się otworzyła. Wyjaśniałoby to świeży bandaż na nodze. Ale dlaczego kilka chwil potem poczuła nieznośnie zimno, a zaraz potem upalny gorąc? I czemu słyszała kobiecy, rozkazujący głos? Wtedy jej sny i majaki zlewały się z jawą, więc być może wyobraziła sobie tylko te rzeczy. Prawdopodobnie Snape, po ataku, uleczył ją ponownie, zostawił przy niej skrzata i upewniwszy się, że nic jej nie będzie, poszedł do siebie. Powinna mu podziękować.

Wyszła z wanny, wytarła się i owinęła ręcznikiem. Spuściła wodę w wannie, rozczesała włosy i skierowała się do sypialni. Podeszła do szafy i wyjęła z niej czystą bieliznę. Gdy ją wyjęła, zamierzała zdjąć ręcznik, żeby się ubrać, ale powstrzymał ją męski głos:

- Może lepiej się nie rozbieraj.

Krzyknęła, zaskoczona i owijając się ciaśniej ręcznikiem, odwróciła w kierunku Snape’a stojącego w drzwiach. Stała przy szafie, ściskając majtki oraz stanik w dłoni i patrząc na nauczyciela. Mistrz Eliksirów z kolei gapił się na nią. Wyglądał jak ktoś, kto czuje się winny z jakiegoś powodu, a jednocześnie nie chce sprawiać takiego wrażenia. W końcu jako pierwszy przerwał milczenie.

- Przepraszam, Granger, za to, co stało się w nocy. Nie powinienem był tracić nad sobą kontroli. – Wziąwszy głęboki wdech, kontynuował dalej. – Dziękuję też za opiekę podczas ataku. Chcę, żebyś wiedziała, że...

Mówiłby dalej, gdyby nie powstrzymała go uniesiona dłoń Hermiony.

- Nie przerywaj mi, Granger! – warknął.

- Przepraszam, ale ktokolwiek się panem zajął, to nie byłam ja – powiedziała szybko.

- Nie ty? – zdziwił się. – W takim razie, kto mógł wejść tutaj i to zrobić?

- Nie mam zielonego pojęcia – odparła. – Ale... – zastanowiła się. – Skoro pan był nieprzytomny i tak dalej, to kto w takim razie opatrzył mnie?

- Opatrzył? Co masz na myśli? – Snape wyglądał na zaniepokojonego. To nie było do niego podobne.

- Gdy miał pan atak, natężenie magii, w szczególności Czarnej, znacznie zwiększyło się wokół, przez co moja rana ponownie się otworzyła. Ktoś mnie opatrzył, pewnie ta sama osoba, co zajęła się panem, i zostawiła skrzata - wyjaśniła dziewczyna. Czuła się coraz większe zażenowanie, stojąc półnaga przed swoim nauczycielem. – Mogę iść się ubrać?

Snape tylko machnął ręką w kierunku łazienki, usilnie nad czymś myśląc. Czyj to mógł być skrzat. Może Granger nie była na tyle głupia i zapytała go o imię? To by już było coś.

Usiadł w fotelu i głęboko się zamyślił. Z nocy pamiętał niewiele. Wrócił z Granger z Wieży Astronomicznej. Zagrał dla niej na fortepianie, notabene, tą kretyńską melodię, której nuty przysiągł wyrzucić. Dziewczyna zasnęła w trakcie, więc zaniósł ją do jej komnat.

Późniejsze wydarzenia były czymś, czego nie chciał pamiętać. Coś zmusiło go do tych wszystkich rzeczy z Granger, jakaś potężna magiczna siła. Coś podobnego do Imperiusa, jednak o wiele silniejsze. Nigdy nie zrobiłby tego z własnej woli. Na pewno nie z uczennicą.

Ciekawą konfrontację przerwał jednak atak Czarnego Pana. Od tego momentu Severus miał w pamięci wspomnienie li i wyłącznie ogromnego bólu i cierpienia. Ewentualnie mógł sobie wyśnić dotyk czyichś ust na policzku.

Kiedy się obudził (o dziwo, w pełni ubrany, choć przy Granger rozebrał się do bokserek – to pamiętał) około szóstej rano, wszystko go bolało. Przywołał Płomyka, który podał mu odpowiednie eliksiry. Po piętnastu minutach mógł wstać z łóżka i iść do łazienki. Wziął szybki prysznic, ubrał się w zwyczajową czarną szatę i poszedł do Granger z zamiarem przeprosin. Jakie było jego zdziwienie, gdy wszedł i jej nie zastał. Jednak po chwili wyszła z łazienki, kompletnie go nie zauważając. Wyciągnęła bieliznę z szafy i prawie ściągnęła ręcznik.

- Profesorze? – Granger wróciła i teraz stała przed nim, nie patrząc na niego.

- Granger, czy zapytałaś tego skrzata o imię? – zwrócił się do niej.

- Tak, powiedział, że ma na imię Szmatek. Czy to robi różnicę w naszej obecnej sytuacji? – odparła, nadal wbijając wzrok w podłogę.

- Oczywiście, że tak, głupia dziewczyno! – syknął ze złością. – Znajdując skrzata można znaleźć właściciela. Czy ty czasem myślisz?

- Myślę! Ale trudno jest kojarzyć fakty o szóstej rano z zabandażowaną, bolącą nogą! – krzyknęła, patrząc na niego pierwszy raz od wyjścia z łazienki. Od razu przypomniał jej się wczorajszy wieczór, a jej policzki pokryły się szkarłatem.

- Sądziłem, że nasza Panna Wiem-To-Wszystko będzie potrafiła myśleć o każdej porze dnia i nocy. Ale widać myliłem się. – Snape wstał i skierował się do wyjścia. Mógł zawołać Płomyka i zlecić mu poszukiwanie skrzata, ale chciał sam go znaleźć i wyciągnąć od niego nazwisko właściciela.

- Chwila, dokąd pan idzie? – zapytała Hermiona, robiąc ostrożny krok do przodu.

- Nie twój interes, Granger. Do zobaczenia na śniadaniu.

Severus szedł szybko korytarzem, kierując się w stronę kuchni. Nieświadomie pocierał lewe ramię w miejscu, gdzie wypalony był Mroczny Znak. Wczorajszy atak był najsilniejszym, jaki go dotychczas spotkał. Wcześniej były to krótkie bolesne muśnięcia, jakby ktoś dotknął go przez parę sekund rozpalonym pogrzebaczem. Ale poprzedniego wieczora ten pogrzebacz zmienił się w miotacz ognia. Jego przedramię paliło się niewidzialnym, nieugaszonym płomieniem, który powoli rozprzestrzeniał się na całe ciało. Czuł tylko ból i nic więcej. Po paru minutach tej męczarni jego organizm nie wytrzymał i Severus osunął się w miłą ciemność nieświadomości.

Mistrz Eliksirów stanął przed obrazem z wielką misą pełną owoców i połaskotał palcem olbrzymią zieloną gruszkę. Ta zachichotała i zaczęła się zwijać i marszczyć, aż nagle zamieniła się w wielką zieloną klamkę. Severus chwycił ją, otworzył drzwi i wszedł do środka.

W hogwarckiej kuchni stały cztery długie stoły. Każdy z nich był ustawiony dokładnie pod odpowiednim stołem domu wyżej, w Wielkiej Sali. Między stołami oraz przy blatach pod ścianami krzątała się przynajmniej setka skrzatów. Za niecałą godzinę miało rozpocząć się śniadanie, więc stworzenia miały pełne ręce roboty.

Gdy Snape wszedł do pomieszczenia, wszelki gwar ucichł, choć wszystkie skrzaty pracowały dalej. Tyle, że w milczeniu. Stanął na środku i rozejrzał się dookoła.

- Szmatek, do mnie! – zawołał.

Natychmiast zmaterializował się przy nim bardzo stary i bardzo brudny skrzat, trzymający wypełnioną tacę.

- Szmatek, do usług! Szmatek słucha profesora Snape’a! – zaskrzeczało stworzenie, pochylając się usłużnie, zamiatając uszami podłogę i o mało co nie wypuszczając tacy.

- Byłeś dzisiaj w komnatach Hermiony Granger? – zapytał Severus, zakładając ręce na piersi.

- Szmatek był dzisiaj u panienki! Pani kazała, Szmatek wykonał! Teraz Szmatek musi iść! Pani każe! Szmatek słucha pani! – To powiedziawszy, skrzat zniknął.

Zaskoczony Severus przez chwilę patrzył na puste miejsce, w którym powinien stać skrzat. Jeszcze nigdy żadne stworzenie go tak nie potraktowało! Podniósł wzroki spojrzał po obecnych w pomieszczeniu skrzatach. Jego oczy ciskały błyskawice.

- Czy ktoś z obecnych tutaj wie, kto jest właścicielem tego czegoś? – Machnął dłonią w kierunku gdzie powinien stać skrzat.

Przez kilkanaście sekund nikt się nie odzywał, aż wreszcie na środek wysunął się mały niepozorny skrzacik i zapiszczał:

- Gruszek nie wie, co prawda, kim jest pani Szmatka, ale Gruszek może zaprowadzić tam profesora Snape’a, sir! – I natychmiast skulił się, jakby w oczekiwaniu na cios lub zaklęcie.

- W porządku, zaprowadź mnie tam – odrzekł Snape.

- Czy Gruszek może złapać kawałek peleryny profesora Snape’a? – zapiszczał skrzat, podchodząc nieco bliżej.

- Tak, możesz, byle szybko – wysyczał zniecierpliwiony Severus.

- Czy Gruszek może dotknąć tego kawałka peleryny? – zapytało stworzenie wskazując na fragment niczym nie różniący się od reszty materiału.

- Skrzacie, nie irytuj mnie, tylko natychmiast nas deportuj! – wrzasnął Severus.

Przerażone stworzenie szybko uchwyciło pelerynę Snape’a i przeniosło go pod jakieś drzwi. Następnie błyskawicznie zniknęło, bojąc się kary za swoje nieposłuszeństwo.

Severus pokręcił ze złością głową i zapukał do drzwi. Odpowiedział mu kobiecy głos wołający „Już idę!”, a następnie rozległ się szczęk zamka, drzwi się uchyliły, a w drzwiach ukazała się Eva, dopinająca w pośpiechu guziki koszuli.

- Severus. Co tu robisz? – zapytała, zapinając ostatni guzik i opuszczając dłonie.

- Przyszedłem cię o coś spytać. Mogę wejść? – Nie miał pojęcia, co powiedzieć, więc wykrztusił pierwsze, co przyszło mu na myśl.

- Jasne, wchodź. – Eva przesunęła się na bok przepuszczając go przodem.

Jeszcze nigdy nie był w jej komnatach. Jasne ściany i podłoga doskonale kontrastowały z ciemnymi meblami. Sufit był jedną wielką boazerią przedstawiającą ludzi i zwierzęta w różnych sytuacjach.

Nauczycielka obrony wskazała mu jeden z kremowych foteli, po czym sama zajęła drugi.

- Słucham. O co chciałeś mnie zapytać? – zapytała, zakładając nogę na nogę i rozpierając się wygodniej na siedzeniu.

- Czy do ciebie należy skrzat o imieniu Szmatek? – zapytał, nie patrząc na nią, tylko oglądając z pozorowanym zaciekawieniem obraz wiszący na ścianie.

- Tak. A o co chodzi? – Doskonale wiedziała, do czego zmierza Severus, jednak postanowiła grać głupią.

- Czyli to ty wczoraj zostawiłaś go u Granger? Po tym jak ją opatrzyłaś? Po tym jak przeniosłaś mnie do moich kwater? Po tym jak widziałaś nas w niedwuznacznej sytuacji? – Severus wyrzucił to wszystko z siebie na jednym oddechu i zamilkł.

Eva popatrzyła na mężczyznę siedzącego naprzeciwko niej i uśmiechnęła się. Owszem, widziała ich, ale czy ktoś musi o tym wiedzieć. Severus przyszedł dziś do niej, prosić, aby nikomu nie mówiła, ale był zbyt dumny, żeby się do tego przyznać.

- Nie pisnę słowem, ale oczekuję czegoś w zamian. Czegoś, co warte jest tej informacji. Co mi za to dasz, Severusie? – zapytała słodko, podchodząc i siadając mu na kolanach.

Snape błyskawicznym ruchem wyciągnął różdżkę, chcąc rzucić Obliviate, ale Eva była szybsza. Zablokowała jego zaklęcie, a rykoszet posłała daleko w sufit.

- Obliviate? No, no, no, Severusie, nieładnie. Powtarzam: co mi dasz w zamian za tą informacje? – zaśmiała się.

- Ile chcesz? – spytał od razu.

- Żartujesz sobie ze mnie? – Uśmiechnęła się. – Pieniądze? Mam ich mnóstwo, nie są mi potrzebne. Opłaca się być córką jednego z najlepszych Mistrzów Eliksirów. Nie. Ja chcę ciebie, Severusie. Twojego serca, zainteresowania i, może kiedyś, miłości. O ile jesteś do niej zdolny.

- Nie myśl, że możesz mnie szantażować! – warknął Snape, zrywając się z fotela i zrzucając ją tym samym z kolan.

- Siedź cicho, inaczej jutro już cię tu nie będzie – zagroziła, podnosząc się. - Co by powiedział dyrektor, widząc jak jego Mistrz Eliksirów zabawia się po nocach ze swoimi praktykantkami? – zażartowała z niego okrutnie. – Nie powiem nic Dumbledore’owi, pod kilkoma warunkami – powiedziała twardo. - Po pierwsze: będziesz spędzał ze mną, co drugi wieczór i noc. I nie mówię tu o siedzeniu na kanapie i sprawdzaniu kartkówek. – Uśmiechnęła się obiecująco. – Po drugie...

- Nie zgodziłem się na nic, wiec nie wiem, po co stawiasz warunki – przerwał jej Severus.

- Jeszcze się zgodzisz. A teraz siedź cicho i nie przerywaj. Po drugie: będziemy razem wychodzić do Hogsmeade oraz może nawet do Londynu. Po trzecie: będziesz mnie całował na powitanie, gdy tylko się spotkamy. Oczywiście, kiedy nie będzie świadków. – Zawahała się przez chwilę. – No i nie odezwiesz się nigdy więcej go Granger, chyba, że w celach czysto akademickich. Czy to jasne?

Mózg Severusa pracował na najwyższych obrotach. Co, jeśli nie przyjmie propozycji? Eva natychmiast poleci do Dumbledore’a i wszystko mu opowie. Dyrektor sprawdzi to za pomocą legilimencji i wezwie do siebie Severusa. On nawet nie będzie musiał przychodzić, zaraz się spakuje i odejdzie. A za bramą będzie na niego czekał Voldemort z różdżką w dłoni i Avadą na końcu języka. Wtedy Prorok sobie poużywa. A Granger oczywiście będzie tylko ofiarą złego, okropnego, brzydkiego, starego, zboczonego Mistrza Eliksirów. Będą się nad nią litować, wykrzykiwać ochy i achy nad jej biednym, niewinnym ciałkiem, które (według nich) śmiał sprofanować zły, okropny, brzydki, stary, zboczony Mistrz Eliksirów. A co jeśli przyjmie propozycję? Nie powinna wydarzyć się żadna z tych rzeczy, ale on będzie musiał żyć w fikcyjnym, ale jakże toksycznym związku. Którą drogę wybrać?

- Zdajesz sobie sprawę, że nie będziesz szczęśliwa w tym związku? – zapytał, wiedząc, że skazuje siebie na drugą opcję.

- Kochanie, ja będę szczęśliwa w każdej sytuacji, byle z tobą. – Uśmiechnęła się tak słodko, że Severusowi zrobiło się niedobrze od tego widoku, po czym pocałowała go krótko. Nie zrobi nic, żeby odpowiedzieć na pocałunek, co lekko zdenerwowało Evę.

- Pocałuj mnie – zażądała. – Porządnie. Jak kochankę, którą właściwie niedługo będę.

Severus musnął ustami jej wargi i natychmiast się wycofał. A w Evie zawrzała krew.

- To ma być porządny pocałunek?! Ja ci pokażę porządny pocałunek! – wrzasnęła i rzuciła się na niego.

Zmiażdżyła jego usta w pocałunku. Ugryzła jego dolną wargę, a potem wdarła się do środka, wykorzystując całą siłę języka, żeby przebić się przez zaciśnięte usta. Szybkimi pociągnięciami języka smagała jego podniebienie, wewnętrzną stronę policzków i próbowała zmusić jego język do odpowiedzi.

Na nieszczęście Severusa, ciało przestało go słuchać. Zacisnął dłonie w jej talii i przejął nad nią kontrolę za pomocą języka. A kontrola była czymś, co uwielbiał. Przesunął dłońmi po jej plecach, po czym odgarnął z jej karku gęste, czarne włosy. Złapał ją mocno za ramię, uwolnił się spod więzienia jej ust i zatopił zęby w białej szyi. Eva syknęła z bólu i zaskoczenia, ale po chwili uśmiechnęła się błogo, gdy złożył na bolącym miejscu czuły pocałunek. Zlizał krew wypływającą z małej ranki i zaczął całować miejsce dookoła. Po chwili ostatni raz pocałował jej skórę i odsunął się.

- Wystarczy? – spytał obojętnie i za moment poczuł silne uderzenie w policzek. Na bladej skórze pojawił się czerwony ślad ręki.

- Wynoś się stąd i nie myśl, że to koniec! – wysyczała Eva przez zaciśnięte zęby, podnosząc się z jego kolan. – Dziś wieczorem masz być o 22 pod moimi drzwiami! Inaczej wiesz, co się stanie.

Severus wstał obojętnie i wyszedł, głośno trzaskając drzwiami. Na korytarzu szybko wyczarował małe lusterko i dokładnie obejrzał swój policzek. Pięknie, musiał rzucić zaklęcie maskujące. Nie będzie przecież paradował ze śladem ręki na policzku. Szybko wymamrotał parę słów i poszedł w stronę Wielkiej Sali. Za piętnaście minut miało się zacząć śniadanie.

***

Harry siedział na łóżku, w pełni ubrany i myślał. Nie mógł spać w nocy, po tym jak usłyszał urywki pewnej rozmowy.

„Złamałaś zasady... musiałam im pomóc, gdybym tego nie zrobiła, to musiałabym się ostro tłumaczyć u tego starucha!... złamałaś zasady... powinienem cię teraz ukarać, lecz nie zrobię tego... zabiorę cię do Władcy... on zdecyduje, co z tobą zrobić...”

Profesor McDavis się z kimś kłóciła. Pomogła jakiemuś uczniowi, wbrew czyjejś woli. Ten gość w kapturze chciał ją ukarać. Wtedy w Harry’m wezbrała chęć wyskoczenia i obronienia ukochanej własną piersią, ale pojawienie się nowej osoby skutecznie uciszyło tą chęć.

„Co się tu dzieje?... nic, Davidzie, możesz wracać do siebie... puść ją... złamała zasady... musi zostać ukarana... ma prawo, a nawet obowiązek pomagać uczniom... chyba nie dość uważnie słuchałeś na ostatnim... puść ją..”

W tym momencie Harry uciekł, ponieważ odniósł wrażenie, że David wie o jego obecności. Teraz siedział na łóżku po nieprzespanej nocy i jedyne, czego potrzebował to kawa. Albo eliksir energetyzujący. Wszystko jedno.

Z sąsiedniego łóżka dobiegły odgłosy trzeszczenia i odsuwania kołdry. Po chwili zza zasłon wyłoniła się zaspana twarz Rona.

- Czeeeeeeść, Harry – ziewnął. – Która godzina?

- Za dwadzieścia siódma. Ubieraj się bo nie zdążymy na śniadanie – odrzekł Potter.

- Jaaaaaaasne... – Ron powoli zwlókł się z łóżka i zaczął szukać w kufrze ubrań. – Wiesz, Harry, wyglądasz jak inferius. Spałeś może dzisiaj w nocy?

- Nie, burza budziła mnie non stop – skłamał. Tak naprawdę nie było żadnej burzy.

- Burza? Ja nic nie słyszałem – zaprzeczył rudzielec.

- Bo zaczęła się późno, a ty już dawno spałeś – wykręcił się Wybraniec. – Nie gadajmy tyle, tylko naprawdę już chodźmy, bo się spóźnimy. A jak się spóźnimy na śniadanie, to spóźnimy się też na eliksiry, które są pierwsze. A tego już nam Snape nie daruje.

- Dzięki, stary, że przypomniałeś mi o Snape’ie z samego rana – burknął Ron, zawiązując buty. – Już, możemy iść.

- Nie martw się. To tylko godzina, a potem jeszcze tylko zaklęcia i wróżbiarstwo i wolne aż do obiadu – pocieszył go Harry.

- Dobra, nie gadaj tyle tylko chodź – mruknął nieco udobruchany Ron. – Jak nie będziemy o czasie, to Hermiona nas zabije. A ona może być czasem gorsza niż Snape. – Zaśmiał się na te słowa.

- Masz rację. – Harry też się roześmiał.

***

Draco stał przy oknie, na korytarzu trzeciego piętra i patrzył jak Zakazany Las ugina się pod naporem potężnego wiatru. Zapowiadała się niezła burza. Mógłby wtedy zabrać Ginny na tamto wzgórze nad jeziorem. Rzuciłby dookoła zaklęcie osłaniające od deszczu i piorunów. Stamtąd doskonale widać błyskawice pojawiające się na niebie. Problem w tym, że w złą pogodę żaden z nauczycieli w życiu nie wypuści go z zamku.

- Draco? Co tu robisz? Zaraz śniadanie. – Pansy Parkinson podeszła do niego i objęła go od tyłu w pasie.

- Nie twój interes, Parkinson i puść mnie, bo nie ręczę za siebie. Nie jestem jakąś maskotką do przytulania! – warknął, wyrywając się z jej objęć.

- Ale, Draco... – powiedziała, płaczliwie.

- Czy do ciebie nie dociera, że już mnie nie interesujesz? Mam już kogoś, na kogo zwracam uwagę, a ty mnie nie obchodzisz. Więc z łaski swojej zejdź mi z oczu! – wrzasnął.

- Panie Malfoy! – zawołała z oburzeniem McGonagall, która akurat tamtędy przechodziła. – Odejmuję pięć punktów Slytherinowi za pańskie krzyki o tak wczesnej porze. Proszę iść do Wielkiej Sali, zaraz zaczyna się śniadanie. Pani również to dotyczy, panno Parkinson – powiedziała, po czym odeszła.

Draco ruszył za nauczycielką i już miał zniknąć za rogiem, gdy usłyszał krzyk Pansy:

- To ta ruda zdzira z Gryffindoru? Tak? A więc przyjmij do wiadomości, że ona mi cię nie odbierze! Jesteś mój!

Blondyn tylko spojrzał na nią przez ramię z politowaniem. Już miał się odwrócić i pójść do Wielkiej Sali, gdy kątem oka dojrzał jak Pansy wyciąga z kieszeni różdżkę.

- Cruc... – zaczęła dziewczyna, ale uderzyło w nią zaklęcie ogłuszające, zanim zdążyła wypowiedzieć formułę do końca. Ślizgonki upadła bezwładnie na podłogę.

Zaskoczony Draco rozejrzał się dookoła i ku swojemu jeszcze większemu zdziwieniu ujrzał Neville’a Longbottoma z wyciągniętą różdżką.

- Nie dziękuj – powiedział cicho Gryfon i pobiegł w przeciwnym kierunku.

Draconowi opadła szczęka. Czy to był Longbottom? Chyba tak. Cóż, będzie musiał mu podziękować, choć to może być trudne. Poradzi się w tej sprawie Ginny. Albo Hermiony.

I nie zadając sobie trudu odczarowania Pansy, poszedł na śniadanie.

środa, 10 sierpnia 2011, mionka94
Komentarze
2011/08/10 20:53:12
No i nareszcie nowy rozdział:3 Wiesz ile ja bym dała żeby znaleźć się na miejscu Hermiony? Mówię oczywiście o tej sytuacji z ręcznikiem;)
-
2011/08/10 23:26:20
a mi sie podobala akcja Nevila...zaskoczył mnie nie ma co :)
-
2011/08/10 23:26:26
Hej, twoje konto na forum już aktywowane jeśli nadal będą z tym problemy napisz mi :)
-
2011/08/11 10:10:39
nie lubie tej wrednej baby. Jak ona może żądać takich rzeczy? Czy ona ma wszystkie klepki na swoim miejscu? Wrrrr. Przepraszam zdenerwowałam się. Ehh wdech, wydech. Ok mogę pisać dalej. Warto było tyle czekać na rozdział, ale ty wręcz musisz coś wymyśleć, by Snape nie odizolował się od Hermiony. I załatwić to jakoś z Dropsem. Ja mam gadane. Tak mu ponawijam o wszystkim i o niczym, że się biedak zgubi i na wszystko zgodzi :D
Cóż życzę weny, by rozdział pojawił się zdecydowanie szybciej :)

Pozdrawiam
Wiki
-
2011/08/11 10:39:24
Uśmiałam się jak norka. Severus jest MOLESTOWANY? XD XD XD
-
Gość: Absolute, ppp143080.ostnet.pl
2011/08/11 12:09:34
Świetny blog ;)
Czekam na kolejne rozdziały, oczywiście marzę o tym aby Snape dalej miał ciekawe przygody z Hermioną oraz aby ta wredna Eva się od niego odczepiła .^^
Pozdrawiam i czekam na kolejne rozdziały ;
-
2011/08/11 13:23:18
Ale mi ta Eva działa na puder, ja wiem, że zawsze musi być jakiś zły charakter, ale żeby aż tak się na nich uwzięła?! W sumie Twój Severus zrobił się za miękki, przecież z jego poczuciem honoru nie powinien przystać na jej warunki, a przecież gdyby sam Dropsowi się przyznał... Zachowuje się jak smarkacz, który chce ratować swój tyłek. To do niego zdecydowanie nie podobne. Co do Hermiony... mogłaby pokazać więcej pazurów ;D A co?! A Harry pójść po rozum do głowy i nakablować na tą walniętą Evie... Mam nadzieję, że nowy rozdział pojawi się szybciej.
Pozdrawiam i życzę Weny
s.ss
-
2011/08/11 14:15:43
Shanico - pamiętaj, że Severus cały czas ma pewien sentyment do Evy :) W pewnym sensie nie może się jej oprzeć, w końcu Eva jest bardzo piękną kobietą.

Coście się tak na nią uwzięły? Przecież nie zrobiła nic złego :P Tylko zmierza do swoich celów :PP
-
Gość: Pani_Nocy, abee33.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/08/11 16:10:50
Hmm.. Długo czekaliśmy ale się doczekaliśmy świetnej notki. Nie lubię.. Nienawidzę Evy.. Ale to pewien skutek tego co piszesz.. Pewnie o to ci chodziło! Ja to wiem. ale.. Eh.. Wole jak Sev bądź co bądź jest z Mioną... :D. No ale notka jak mówiłam wyśmienita. Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy! Weny życzę! Pani_Nocy hermiona-severus-obietnica.blog.onet.pl/
-
Gość: , z22-03.opera-mini.net
2011/08/11 23:08:24
Zarąbiste, czekam na więcej :)
-
2011/08/13 05:49:29
Po pierwsze - witam z powrotem ;D
Jeżeli zaś chodzi o notkę; Jejciu. Nie mogę. Eva naprawdę myśli, że zniewolony Sev się znowu w niej zakocha? No, ale to, co napisałaś w odpowiedzi na komentarz Shaniki to też prawda. Ale i tak jej nie lubię. ;p
"Gdy miał pan atak" - jak to dziwnie brzmi. Jakby miał jakąś epilepsję lub coś w tym stylu ;)
Chyba zjadłaś kilka spacji
Pozdrawiam :*
-
Gość: Sucker, ppp046177076032.dsl.hol.gr
2011/08/13 22:53:54
Przeczytałam wszystkie rozdziały i bardzo mi się podobają : ) Wiele bym dała, by być na miejscu Hermiony. Mam nadzieję, że Severus oprze się szantażowi Evy. Czekam na dalszy ciąg : )
-
Gość: Sonia, dwz215.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/08/15 18:32:12
Kochana !! To jeden z najlepszych blogów tego typu . Szukam po necie i nic oprócz twojego i HG/SS bez cukru nie trzyma się kupy ,albo jest przesadzone . Pisz więcej ,bo jesteś dla mnie zbawieniem na każdą chwile. Życzę ci DUŻO weny i ,żeby komputer się słuchał .
-
2011/08/15 19:28:55
Świetne! Czekam na cd.
-
2011/08/17 09:55:18
Zaavaduje Evę. Blee idiotka , nie coś więcej, Severus nie może jej uleć. głupia ...!!!!! Eva rzecz jasna ;
-
2011/08/17 13:19:19
No wreszcie wgrałaś nowy rozdział! Na dodatek był świetny! Najbardziej oczywiście podobała mi się scena między Severusem a Hermioną. Szkoda, że była taka krótka. Chociaż Neville rozbrajający Parkinson też był niezły. Jestem ciekawa czy Draco się przełamie i mu podziękuje xD Wkurzyła mnie za to jak cholera Eva. Co to w ogóle ma być? Przecież nie zmusi Severusa do miłości! A on nie powinien się zgadzać na ten jej dziki układ! :/ Mam nadzieję, że jakoś się z tego wyplącze... W sumie Severus mógłby iść i przyznać się Dumbledorowi. Przynajmniej nie byłby uzależniony od Evy, a wątpię, żeby dyrektor go wywalił skoro wie, że wtedy Severusa zabije Voldemort xD No ale to tylko moje zdanie.
Czekam na nowy rozdział i życzę dużo Weny,
Emmiona.
-
Gość: Avada Kedavra , avv113.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/08/17 21:19:42
Super ! Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału
-
2011/08/18 15:22:25
Warto było czekać na nowy rozdział :) Eva nam znowu miesza, ale coś było w tym ich pocałunku. Co nie zmienia faktu, że musisz coś wymyślić bo Severus jest Hermiony ;) No i jestem ciekawa jak Draco przeprosi Nevilla. Co do tego co napisała Shanica - też uważam, że to trochę do niego nie pasuje, ale rozumiem, że może mieć do niej sentyment...
Życzę Weny i niecierpliwie czekam na next! czarnadalia13
-
2011/08/18 23:12:39
Jeju świetny blog ;D wpadłam na niego niedawno jak zainteresowałam się HGSS -- jak dla mnie najlepsza para ;D
Ostatni odcinek meeega mi sie podobał: mistrz eliksirów starym zboczeńcem heheh ;PP ja nie miałabym nic przeciwko...;P^^
Ja sama zaczęłam coś skrobać i chciałabym żeby ktoś mi pomógł: krytyki, jakies pomysły i rady w szczególności ;) jeśli miałabyś ochote lub ktokolwiek to zapraszam
ss-hg-mors.blog.onet.pl/ byłabym wdzięczna :)
Pozdrawiam cieplutko ;)
-
2011/08/30 20:20:53
Wow, nowy rozdział!
Cieszę się bardzo. Podoba mi się choć na razie wiele nie wnosi. Ciekawa jestem jak Snape wykaraska się z tego 'związku' z Evą...

dobrej Weny
Alter Amentis
-
2011/09/01 15:03:38
No proszę okazuje, się, że do nadrobienia miałam właściwie dwa rozdziały. Akcja zaczyna się rozkręcać, chociaż coś mi się wydaje, że ktoś Seva z tej sytuacji wyratuje np władca, kimkolwiek on jest :). Trzymam za słowo, że dodasz dzisiaj nowy rozdział. Pozdrawiam i weny.
Nox
-
2011/09/01 15:11:54
świetny rozdział, czytałam go z wielkim zainteresowaniem!

pozdrawiam i życzę weny ;)