Blog > Komentarze do wpisu

Rozdział 45

Jeśli chodzi o piosenkę z poprzedniego rozdziału, to tak naprawdę skomponował ją Yiruma (wcale nie na potrzeby filmu "Zmierzch"), a piosenka nosi tytuł "Kiss The Rain". Przepraszam za wprowadzenie w błąd, dowiedziałam się tego niedawno. || Rozdział. Krótki, bo krótki, ale jest. Trochę fajnych (:P) rzeczy, potem chwila trwogi, no i niespodzianka :D Tego chyba nikt się nie spodziewał. Wyjaśnienie, czemu Hermiona i Severus zachowywali się tak, a nie inaczej - w kolejnych rozdziałach. Aha, wymyślcie jakieś hasło, bo "Felix Felicis" nie za bardzo pasuje. Komentujcie, enjoy!

45.

Severus przerwał grę, oparł dłonie na udach i popatrzył na śpiącą dziewczynę. Wyglądała tak niewinnie, a jednak nie była już uosobieniem czystości. On sam się do tego przyczynił, całując ją po raz pierwszy miesiąc temu. Od tego czasu zdarzyło się między wiele rzeczy, które nie powinny były się wydarzyć. Scena w lesie, potem w namiocie... Od tamtego czasu w snach prześladowało go widmo jej delikatnych dłoni i zachłannych ust. Często też umysł podsuwał mu coraz to śmielsze wersje ich spotkania sam na sam w ciemnych zaułkach. On przyciskający ją do ściany, mała pochodnia wstydliwie oświetlająca całą scenę...

Stop.

Tego nie było.

Teraz spokojnie ją obudzi i zaprowadzi do jej komnat. A jutro nawet nie wspomni o niczym słowem.

Podniósł się cicho ze stołka i podszedł do Granger. Nie, nie mógł jej obudzić. Zaniesie ją. Ostrożnie podłożył ramiona pod zgięcie jej kolan oraz plecy i uniósł w powietrze. Była taka lekka...

Powoli przeniósł ją przez swoje komnaty, korytarz, aż do jej kwater. Zaniósł ją do sypialni i delikatnie ułożył na łóżku. Następnie niewinnym zaklęciem zmienił jej ubranie na piżamę leżącą pod kołdrą. Skrzywił się widząc napis na koszulce: KISS ME. Przykrył ją kołdrą i już miał wychodzić, gdy coś go zatrzymało. Stanął przy kolumience jej łóżka i objął wzrokiem całą postać dziewczyny. Zapalił kilka świec, żeby zobaczyć wszystkie szczegóły. Drobne ciało leżące wśród puchowej, jasnozielonej pościeli, brązowe loki rozsypały się po poduszce, tworząc kontrast dla jasnego materiału.

Severus zbliżył się ostatni raz, pochylił nad nią i eksperymentalnie musnął wargami jej czoło. Następnie złożył lekkie pocałunki na obu policzkach i nieco silniejszy na ustach. Pewnie zapędziłby się dalej, ale powstrzymało go ciche westchnięcie dziewczyny i jej dłoń na jego karku.

Odsunął się, przerażony swoim zachowaniem.

- Dlaczego nie kontynuowałeś? – zapytała, w pełni rozbudzona, klękając na piętach wśród poduszek. Koszulka przyjemnie opinała się na jej krągłościach.

- Ja... – zaczął, nie wiedząc, co powiedzieć. – Przepraszam – dodał szybko. – To nie powinno się wydarzyć. Powinienem...

- Ćśśś... – Przybliżyła się i położyła mu palec na ustach. Poddał się jej woli jak marionetka. – Czas, żebyśmy przestali wykonywać polecenia innych, którzy nakazują nam jak żyć. Pora, żebyśmy zrobili coś dla siebie – wyszeptała, unosząc się nieco.

Teraz jego oczy były na tym samym poziomie, co jej. Jak zahipnotyzowany obserwował zmieniające się w nich emocje. Nieświadomie objął ją w talii, przyciągając do siebie. Idealnie wpasowała się w zagłębienia na jego ciele, jakby była do tego stworzona. Zaczęła przesuwać rękami po jego ramionach, szyi, brzuchu, plecach.

Zanurzyli się w siebie. Jej dłonie coraz szybciej błądziły po jego ciele, od czasu do czasu zakradając się do guzików koszuli. Lekko i płynnie rozpinały jeden za drugim, przy kołnierzyku, na mankietach, aż Severus mógł spokojnie zrzucić materiał z ramion.

Przywarli do siebie jeszcze mocniej, nadal nie stykając warg. Po prostu patrzyli.

Hermiona filuternie przebiegła palcami przez jego tors, zatrzymując się centymetry od paska spodni. Powoli, jakby niepewnie, rozpięła klamrę, guzik i rozporek.

- Nie. – Chwycił jej nadgarstek. W jej oczach pojawiło się zażenowanie, strach i odrzucenie. Odwróciła wzrok.

Aby uciszyć te negatywne emocje, uchwycił mocno jej podbródek i złożył lekki pocałunek na jej ustach. Przez chwilę ślizgał się językiem po jej wargach, tylko po to, by za moment ucieszyć zmysły jej uległością.

Objęła go w pasie, nie próbując uczynić nic więcej. Wiedziała, że jeśli będzie chciał jakiejś aktywności z jej strony – da znać. Pozwoliła mu, więc, na ponowne odkrywanie jej ust, samej niezbyt się w to angażując.

Silnym ruchem poderwał ją z łóżka tylko po to, by za moment ułożyć ją na wznak, a samemu zająć miejsce obok. Rozpięte spodnie mu nie przeszkadzały, ale za to bardzo deprymowała go jej koszulka. Miała irytujący napis. Chyba czas ją zdjąć.

Zdecydowanym ruchem wsunął dłonie pod jej piżamę i powoli przesuwał materiał do góry. Natarczywym wzrokiem wpatrywał się w jej piersi okryte ciemnoczerwoną satyną i z zadowoleniem słuchał jej przyspieszającego oddechu. Tyle razy podświadomie wyobrażał sobie ich wygląd, wielkość i fakturę. Teraz, nareszcie mógł dotknąć ich jedwabistego ciężaru, poczuć pod palcami twardniejącą brodawkę i słyszeć głośny syk wciąganego powietrza.

- Severusie... – wyszeptała, wsuwając palce w jego spodnie.

Kolejne sekundy były tylko bezładną szamotaniną, mającą na celu zdjęcie jak największej ilości ubrań. Severus niechętnie pozbył się spodni, butów i skarpetek, ale za to z radością powitał irytującą koszulkę na podłodze.

Lekko pocałował ją w policzek i przesunął usta niżej. Skubnął skórę na obojczyku, a potem delikatnie liznął twardy sutek. Tą czynnością zarobił głośne „och!” i zaciśnięcie palców dziewczyny na jego włosach.

Kontynuacja na pewno była pożądana z obu stron, jednak zajmujące zajęcie przerwały trzy rzeczy.

Severus odskoczył jak oparzony od dziewczyny i zwinął się z bólu, chwytając za lewe ramię. Mroczny Znak płonął piekielnym ogniem, ból powoli obejmował całe ciało.

Hermiona, pod wpływem dużego stężenia magii wokół niej, wrzasnęła, gdy rana na jej nodze otworzyła się i zaczęła krwawić.

Srebrny feniks wyłonił się z obłoku mgły tuż nad nimi, otworzył dziób i przemówił głosem Dumbledore’a, jednak żadne z nich nie usłyszało, co dyrektor miał do powiedzenia.

***

Eva przechodziła właśnie korytarzem w lochach, niedaleko kwater Severusa. Została wezwana do jednej Ślizgonki, ponieważ profesor Snape był nieosiągalny. Uczniowie domu Slytherinu powiedzieli jej, że nie było go ani w gabinecie, ani w klasie, ani też w jego prywatnych kwaterach.

Kobieta szła zamyślona, a ciemnozielona szata wirowała wokół niej. Gdzie też mógł znajdować się Severus? Skoro nie było go ani w gabinecie, ani w kwaterach...

Nagle rozległ się opętańczy wrzask, jakby kogoś palono żywcem na stosie. Eva momentalnie przystanęła i zaczęła nasłuchiwać. Krzyk dobiegał gdzieś z niższych lochów. Rozpoznała ten głos. To Granger darła się na cały regulator, nie zważając na to, że jest już cisza nocna.

McDavis miała ochotę iść do siebie i zostawić dziewczynę z jej własnymi problemami. Jednak z drugiej strony, była nauczycielem, jej obowiązkiem jest pomagać uczniom.

W końcu podjęła decyzję i pobiegła w kierunku kwater Granger. Stanęła przed drzwiami i wypowiedziała hasło otwierające wszelkie drzwi w Hogwarcie.

- Felix Felicis.

Słowa te nie działały tylko na gabinet dyrektora, ale komnaty Gryfonki właśnie stanęły przed nią otworem.

Przebiegła szybko salon i wpadła do sypialni.

Jej oczom ukazał się groteskowy, ale mrożący krew w żyłach widok. Półnaga Granger leżała na łóżku, z jej rany na nodze sączyła się krew, barwiąc wszystko dookoła na czerwono, a jej dłonie i stopy powoli zmieniały barwę na sinofioletowy.

Z kolei Severus (ubrany tylko w bokserki) leżał na podłodze koło łóżka, jego kończyny były rozrzucone, Mroczny Znak płonął na czarno powodując drgawki całego ciała.

Eva miała ochotę zawołać dyrektora, żeby zobaczył, co jego ukochany Mistrz Eliksirów wyprawia z uczennicami po nocach, ale powstrzymała się. W ten sposób już nigdy nie miałaby szans u Severusa.

Sprawnym machnięciem różdżki ubrała Severusa i przelewitowała na kanapę w salonie. Musi oddzielić ich od siebie, Snape w tym stanie źle wpływał na samopoczucie Gryfonki. Poleży w samotności, atak wkrótce powinien minąć. Takie rzeczy zwykle wyczerpują osobę, która rzuca zaklęcie. I tak nie mogła zrobić więcej.

Następnie wróciła do Granger i pierwszym, co zrobiła, było podniesienie ognia w kominku do buchających gorącem płomieni. W pokoju zrobiło się nagle bardzo ciepło, więc Eva zdjęła wierzchnią szatę i położyła ją w nogach łóżka. Założyła dziewczynie koszulkę i zaczęła rozcierać jej dłonie oraz stopy. Wiele razy widziała skutki naładowania magią i wiedziała, co należy w takich momentach robić. Gdy już ciało dziewczyny nabrało odpowiedniego koloru, zajęła się jej raną.

W łazience nalała wody do miski i wzięła gąbkę z półki oraz apteczkę. Wróciwszy, obmyła delikatnie nogę Hermiony, zdezynfekowała ranę i opatrzyła ją. Następnie przeniosła dziewczynę na rękach na fotel, żeby móc zdjąć pokrwawioną pościel. Przywołała dwa skrzaty: jednemu kazała mu wyprać oraz wysuszyć kołdrę. Sama zaś przeniosła ponownie dziewczynę na łóżko, przykryła ją kocem i nakazała drugiemu skrzatowi pilnować dziewczyny.

- Gdyby coś się działo, masz zawołać szkolną pielęgniarkę i dyrektora, zrozumiałeś? – nakazała.

- Tak jest, proszę pani – pisnęło stworzenie i zajęło miejsce koło wezgłowia łóżka, nie spuszczając wzroku z nieprzytomnej dziewczyny.

Eva rzuciła jeszcze ostatnie spojrzenie na pokój, by upewnić się, że nie zostawiła po sobie śladów. Wystarczy, że Severus będzie wiedział, kto ochrania ich tyłki. Jej wzrok padł na łóżko. Jej szata, pięknie! O mały włos i zostawiłaby ją tutaj.

Kobieta szybko zabrała szatę i wyszła z pokoju. Zaklęciem przeniosła Severusa do jego komnat. Tam rozebrała go, ułożyła go na łóżku i przykryła kołdrą. Był już spokojny, choć na jego czole perliły się krople potu, a policzki miał bledsze niż zazwyczaj. Przez kilka dni powinno być spokojnie.

Eva pocałowała go jeszcze pożegnalnie w policzek i poszła do siebie. Gdy wychodziła, kątem oka dostrzegła ruch na schodach prowadzących na górę. Zaintrygowana, rzuciła na siebie Zaklęcie Kameleona i podążyła za tajemniczym osobnikiem.

Postać w czarnej pelerynie przemykała korytarzami Hogwartu, raz zlewając się z cieniem ścian, a raz wchodząc w pełne światło pochodni. W końcu zatrzymała się w blasku jednej z nich i powoli odwróciła.

- Nie chowaj się, Evo, bo doskonale cię wyczuwam. – Spod kaptura popłynął głęboki, męski głos.

- Ian? – zdziwiła się, zdejmując zaklęcie. To był czas, gdy większość wampirów zniknęła z zamku, ruszając na łowy. Miał zostać tylko David wraz z Dacjanem i Alice. – Co ty tu robisz?

- Złamałaś zasady – odrzekł wampir, nie ruszając się z miejsca. – Miałaś trzymać się od nich z daleka.

- Jestem nauczycielką, matole! – zawołała cicho. – Musiałam im pomóc, gdybym tego nie zrobiła, to musiałabym się ostro tłumaczyć u tego starucha!

- Co nie zmienia faktu, że złamałaś zasady. Powinienem cię teraz ukarać, lecz nie zrobię tego – oznajmił, robiąc krok w jej stronę.

- A co zrobisz? – Nie bała się go, nie miała ku temu powodów. Nie mógł jej nawet tknąć, bo otrzymałby srogą karę od ich pana.

- Zabiorę cię do Władcy. On zdecyduje, co z tobą zrobić – odparł Ian, zza jej pleców. Te cholerne wampirze zdolności! Poczuła jak jej ręce wykręcają się boleśnie do tyłu, a różdżka znika z wewnętrznej kieszeni szaty.

- Nie masz prawa! – wysyczała, szamocząc się w jego uścisku. I tak nie miała szans, był zbyt silny by go pokonać.

- Co się tu dzieje? – Męski głos przerwał szamotaninę.

- Nic, Davidzie, możesz wracać do siebie – odparł Ian, poluzowując uścisk.

- Wydaje mi się, że wręcz przeciwnie – odparł brunet. – Puść ją. Nic nie zrobiła.

- Złamała zasady – prawie wywarczał drugi wampir. – Musi zostać ukarana.

- Nie może. Jest nauczycielką, ma prawo, a nawet obowiązek pomagać uczniom. Chyba nie dość uważnie słuchałeś na ostatnim zebraniu – powiedział kategorycznie David. – Puść ją. Nie będę się powtarzał.

Ian przez chwilę walczył z pokusą przeciwstawienia się Davidowi, ale po chwili niechętnie puścił ręce Evy.

- I żeby mi to było ostatni raz – nakazał David. – Wracaj na polowanie.

Zakapturzony wampir skinął powoli głowa, po czym zniknął.

- Dziękuję – powiedziała po chwili ciszy McDavis.

- To był mój obowiązek – odparł. - A teraz idź do siebie, zanim nas ktoś zobaczy. Do zobaczenia.

I zniknął. Eva ze złością pokręciła głową. Ona też chciałaby umieć poruszać się tak szybko. Ale Władca nie chce jej przemienić. Mówi, że śmiertelni też są mu potrzebni do wykonania planu. A ona doskonale nadaje się do odgrywanej roli.

niedziela, 06 marca 2011, mionka94
Komentarze
Gość: Bruzdi, staticline51720.toya.net.pl
2011/03/06 13:00:56
Genialny rozdzialik, a najbardziej dobiła mnie scena z Evą. Chyba nic konstruktywnego nie uda mi się napisać. Czekam na nexty.
-
2011/03/06 13:05:08
Woow... Ale się porobiło. No, tego się nie spodziewałam, przyznaję. Bo niby chodziło mi po głowie, że wylądują w łóżku, ale, żeby takie zakończenie urządzić? To trzeba być tobą :D
Hmm... zastanawia mnie to zachowanie i misja Evy.. Co ta baba knuje? Cóż, jedno wiem - nie lubię jej, i to baardzo.
Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział! :)
Pozdrawiam i tradycyjnie życzę weny! :**
-
2011/03/06 14:59:05
AAAAA!!! Matko, matko, matko! Kocham cię! Jest zaaajefajny!
Co do Evy: gupia baba doprowadza mnie do szewskiej pasji! Po co ona się wtrąca?! Grrr...

Jak w poprzednich rozdziałach zobaczyłam te mugolskie piosenki, to niezbyt mi się to widziało... Mam nadzieję, że będzie z tego coś fajnego.

Jeżeli chodzi o scenę łóżkową: Hermiona nie jest jeszcze zdrowa i zapewne na następny raz trochę poczekamy... :(
Anyway: Czekam na rozdział, w którym uśmiercasz Evę XD ! Duuuuzio weny! :***
-
2011/03/06 15:43:30
No kuźwa, co ona ma tam za rolę?! I co to za Władca?! Ten od pierścionka? xD
A wiesz, że mam ochotę cię zamordować za to, żeś im przerwała? ;P Ale rozumiem, to jest ulubiony numer wszystkich autorek ;) Wredny, ale zawsze działa ^^ No ale weź t mi wytłumacz, dlaczego akurat Eva ich znalazła? A właśnie, mogę ją gwizdnąć za to, że Seva pocałowała? :D Bo wiesz, ja bym bardzo chciała jej przyłożyć :D
Nie rozumiem, co Sev miał do tej koszulki xD Przecież i tak w końcu zrobił to, co tam napisane xD Trzeba przyznać, że świetnie wyszła ci ta scenka ;) Ale teraz musisz szybciutko nowy rozdział napisać ;P
Pozdrawiam,
Ines
-
2011/03/06 19:23:34
Baardzo podoba mi się ten rozdział. Nie jest zbyt długi, ale dużo się dzieje. Scena Hermiony z Severusem świetna. Strasznie mi się podobała.Co do końcówki, nie mam pojecia o co chodzi, jaką ona ma role, co? Pisz dalej szybciutko, bo przecież ja tutaj zwariuje. Chcę wiedzieć co będzie dalej. No i jak się Sev zachowa jak się obudzi i sobie przypomni co robił z z Hermioną. No i jeszcze to że akurat Eva musiała ich uratować, no nie mógł ktoś inny. A i ciekawa jestem czy ta wiadomość od Albusa jakaś ważna była bardzo.
Pozdrawiam i życzę Weny dużo, żeby jak najszybciej się rozdział kolejny pojawił.
-
2011/03/06 23:35:55
ok, jeszcze nie przeczytałam, ale Yiruma to on, a nie ona ...
ok, biorę się za czytanie :)
no dobra, całkiem, całkiem...
szczególnie, że dzisiaj mam okropną ochotę na trochę ostrego romansu.... nie, żeby to było bardzo ostre, ale jednak więcej niż ostatnio w ogóle :)
a Eva? wkurza mnie po prostu... ah... i nie lubię nie wiedzieć o co chodzi w zachowaniu jakiejś postaci... a u niej już pogubiłam się dawno... :D
w każdym bądź razie życzę weny i pozdrawiam, Gee :))
-
2011/03/07 20:54:58
No nie powiem, rozdzialik niezły. :) I podobało mi się, lecz bardziej jestem ciekawa tego, co będzie w następnym. :)
Co do hasła proponuję "Verus amicus rarior Fenice", czyli "Prawdziwy przyjaciel rzadszy niż Feniks". Powinno pasować. W końcu wszystko, co związane z Dumbledorem kręci się wokół Feniksa. :)
Pozdrawiam i czekam.
-
Gość: Gloomy queen, 87-207-219-90.dynamic.chello.pl
2011/03/08 16:01:16
Rozdział świetny , oby tak dalej ... strasznie mi się podoba . Szkoda ze między Severusem i Hermiona do niczego nie dodszło ... ale i tak fanie , może następnym razem
Pozdrawiam :) I czekam z niecierpilwościa na kolejny rozdział
-
2011/03/10 21:48:37
Wontek wampirzy trochę sprawia, że mnie szlak trafia. Mam wrażenie iż uczynisz z tego Zmierzch, a ja nei cierpie tej szmiry
A tak ogólnie to ok ^^
-
Gość: tutek, egf90.internetdsl.tpnet.pl
2011/03/13 16:06:30
Dobrze, że nie było moich rodziców gdy to czytałam bo w momencie zabrali by mi laptopa widząc jakie szczelam miny. Nic dodać nic ująć, jak już napisałam na ucieczce, masz świetne opowiadania i na pewno zapiszesz się w moim życiu. Dzięki za twoją twórczość, niech wena będzie z tobą :)
-
Gość: Rudaa, host-81-190-124-77.szczecin.mm.pl
2011/03/26 00:17:20
Bardzo fajny rozdzialik, nie mogę doczekać się więcej :P pozdrawiam
-
2011/03/26 15:00:17
Super blog!! Polecam też mój: www.sshgcosinnego.blox.pl
;D ;D
-
Gość: Panna Hermiona, s134pc232.mmj.pl
2011/03/28 23:30:54
Blog bardzo mi się podoba :) 10/10 :) Zapraszam do przeczytania mojej historii Seva i Hermiony :)
pannahermiona.blog.interia.pl/?pack=3
-
2011/04/06 17:32:29
Nie wiem, jak to się stało, że nie ma mojego komentarza. Byłam pewna, że go wgrałam:P
W każdym razie, rozdział bardzo mi się podobał, wiele wniósł, teraz przynajmniej są jakieś dowody na to, że ta cała Eva faktycznie jest zamieszana w jakieś brudne sprawy:P Chociaż trzeba przyznać, że zachowała się lojalnie, pomagając Severusowi i Hermionie i nie wołając Dumbledore'a... Ale i tak jej nie lubię. Najbardziej mi jednak szkoda tego, co przerwał ten głupi Mroczny Znak. Ahhh...Mam nadzieję, że będą jeszcze kiedyś mieli okazję to nadrobić:) Ogólnie, wszystko jak zwykle było idealnie. Piszesz świetnie i uwielbiam czytać twoje opowiadania, tylko ostatnio niestety nie mam na to zbyt wiele czasu, jednak postaram się w najbliższym czasie ponadrabiać zaległości także na innych twoich blogach:D
Pozdrawiam i czekam niecierpliwie na nexta,
Emmiona.
-
2011/04/06 20:39:32
Świetny, rozdział, ale szkoda, że przerwałaś tę jakże piękną zabawę Hermiony i Severusa ;) Kurczę, ciekawi mnie o co chodzi z tymi wampirami i Evą. I chyba najważniejsze, DO KOGO NALEŻY TA CAŁA WYSPA? Czyżby do tego całego "Władcy"? hmmm... będzie bardzo ciekawie, tylko ciekawa jestem reakcji głównych bohaterów po tej nocy.
Hej! Mam nadzieję, że jednak nie zrobisz mi tego, prawda? Severus nie pomyśli, że to jego wina (czyt. ta rana Her) i nie odsunie się od niej?
Powiem prawdę. Jestem cholernie nienasycona tym całym "romansem" HerSev. To już 45 rodziałów, a tak mało się wydarzyło :/ Nie trzymaj mnie tak, błagam....
Ech... życzę weny i szybkiego wstawienia rozdziału.
Pozdrawiam, Kasia
-
Gość: Rudaa, host-81-190-124-77.szczecin.mm.pl
2011/04/07 18:30:53
Czy mogłabyś dodać mój blog do siebie? Byłabym wdzięczna, pozdrawiam
rudaaaa.blog.onet.pl/